Różne

USA czeka Boży sąd, bo chrześcijanie są „kulturowi”, a nie „biblijni”

uważa Tony Evans a co w innych krajach?

Tony Evans
Tony Evans w wywiadzie dla The Christian Post w Nashville w stanie Tennessee. | The Christian Post/Leah Klett

W całych Stanach Zjednoczonych zaostrzają się problemy moralne i społeczne, ponieważ chrześcijanie stają się bardziej „kulturowi”, niż „biblijni”, przez to kraj czeka Boży sąd – twierdzi pastor i popularny autor książek Tony Evans.

„Jesteśmy chrześcijanami bardziej kulturowymi, niż biblijnymi” – powiedział Evans, starszy pastor Oak Cliff Bible Fellowship w Dallas, w wywiadzie dla The Christian Post.

„Nasza tożsamość ma być zakorzeniona w Imago Dei, obrazie Boga. Ale tak bardzo wrośliśmy w myślenie kulturowe, że staliśmy się jak papużki wobec tego, co mówi społeczeństwo, zamiast wyrażać stanowcze, miłujące, lecz jasne stanowisko na temat tego, co Bóg mówi” – kontynuował.

Evans, 72-letni założyciel i prezydent The Urban Alternative, jest autorem ponad 125 książek, broszur i podręczników studium biblijnego. Ten pierwszy Afroamerykanin, który otrzymał tytuł doktora teologii na seminarium teologicznym w Dallas, niedawno wydał poprawioną wersję swojej książki z 2015 roku Oneness Embraced: A Kingdom Approach to Race, Rconciliation and Justice (Osiągnięta jedność: Podejście Królestwa do rasy, pojednania i sprawiedliwości).

W książce Evans proponuje alternatywne spojrzenie na obserwowane w całym kraju napięcia rasowe oraz biblijne ramy dla jedności, wyjaśniając, dlaczego te ramy mają znaczenie, czym one są i jak funkcjonują.

„Od poczęcia do śmierci, Bóg identyfikuje człowieka jako noszącego Jego obraz. W Liście Jakuba 3:9 czytamy, że nie można nawet kogoś przeklinać, bo jesteśmy stworzeni na Boży obraz” – powiedział.

„Godność każdej istoty ludzkiej musi być najwyższym standardem, inaczej znieważamy Boga. Trzeba to zrozumieć, bo właśnie tak Bóg nas stworzył i tak chce, byśmy się do siebie odnosili. Bóg nie jest ślepy na kolor skóry, On po prostu nie jest zaślepiony przez kolor skóry. Uznaje i stworzył wyjątkowość kultur, w jakich się rodzimy, oraz grupy etniczne, ale nigdy nie chce, by to było decydującym czynnikiem w podejmowaniu decyzji w naszym życiu” – mówił dalej.

Wywyższanie czegokolwiek ponad chrześcijaństwo „jest bałwochwalstwem”

Evans wyjaśnił, że wywyższanie czegokolwiek – tożsamości, rasy lub przynależności narodowej – ponad chrześcijaństwo „jest bałwochwalstwem”, a „ilekroć przynależność narodowa powoduje, że masz niechrześcijańską perspektywę ukrytą pod flagą, wtedy w istocie tworzysz narodowego bożka, któremu Bóg musi się sprzeciwić, odrzucić i osądzić”.

„Myślę, że jednym z problemów, przed jakimi teraz stoimy, jest sąd nad Ameryką z powodu porażki kościoła w byciu ludem Bożym, który reprezentuje Jego Królestwo bardziej, niż reprezentuje samego siebie” – stwierdził pastor.

Dodał też, że Boży sąd właśnie się odbywa, o czym świadczą konflikty, które w ostatnich latach zdają się nie mieć końca. Zacytował 2 Księgę Kronik 15:3-6, gdzie czytamy: „Jeden naród pokonywał drugi naród, jedno miasto drugie miasto, gdyż Bóg niepokoił ich różną udręką”(w. 6; BW), oraz List do Rzymian 1 o tym, że Bóg odsuwa się od tych, którzy odsuwają się od Niego.

„Tym, co obecnie widzimy, jest konflikt, a konflikt jest sądem, ponieważ Bóg jest usunięty, a bałwochwalstwo kultury, nacjonalizmu i rasy zastąpiło Boże zwierzchnictwo w naszym życiu” – powiedział Evans. „Bóg dopuszcza konflikt, aż zaostrzy się on tak bardzo, że się ockniemy i spojrzymy w górę”.

„Bóg pozwala, by sprawy coraz bardziej się pogarszały, aż będziemy dość zdesperowani, by wrócić do Jego standardu, a Jego standardem jest biblijna jedność” – kontynuował pastor. „Bóg ma jedną linię celową, a jest nią Jego Królestwo, a Jego Królestwo to Jego boskie panowanie. On chce panować i unieważnić naszą tożsamość etniczną. Chce panować i unieważnić nasz kolor skóry. Chce panować i unieważnić nasze relacje międzyludzkie, gdy wchodzą one w drogę Jego boskiemu standardowi. Dlatego musi nastąpić radykalny powrót do biblijnej prawdy, biblijnych standardów i biblijnej jedności”.

Wyjaśnił, że ilekroć Bóg widzi brak jedności, „trzyma się z dala, ponieważ wtedy nie może być sobą z powodu swojej natury, którą cechuje jedność”.

„Dlatego faktycznie modlimy się, nauczamy i prowadzimy nabożeństwa, jednocześnie mówiąc Bogu, że nie jest zaproszony z powodu naszego bezprawnego braku jedności, a to znaczy, że tylko tracimy czas” – powiedział.

Zdaniem Evansa, rozwiązaniem jest pojednanie i jedność, i właśnie tego kościół rozpaczliwie potrzebuje. Zachęca chrześcijan, by działali jako „budowniczowie mostów” i pielęgnowali relacje wykraczające poza granice rasowe i kulturowe, „nie sprzeniewierzając się podstawom wiary”.

„Z Bożego tronu wychodzi sprawiedliwość i sąd. Sprawiedliwość to standard dobra i zła, który został ustalony przez Boga. Sąd to słuszne stosowanie Bożego prawa moralnego w społeczeństwie. Zatem, jedno to posłuszeństwo wertykalne, drugie to relacja horyzontalna. A gdy już mamy aspekt wertykalny i horyzontalny, mamy krzyż” – stwierdził Evans.

„Sposobem przekonania się, czy poważnie traktujesz obecne w kulturze konflikty, jest widzialne i werbalne zaangażowanie w czynienie pojednania tym, gdzie historycznie doszło do podziałów” – powiedział.. „Jeśli wszystkim, co robimy, jest dyskutowanie, gdy omawiamy nasze podziały i nie tworzymy przed sobą przejrzystej przestrzeni dla pojednania, bo ciągle patrzymy we wsteczne lusterko naszej przeszłej historii, nie poruszamy się w kierunku, w jakim Bóg się porusza, idziemy sami”.

Evans podzielił się też myślami na temat kilku innych problemów nękających kościół, m. in. wychodzenia z kościoła młodych ludzi. Niedawne studium ujawniło, że „pokolenie Z” urodzone w okresie od późnych lat 90. ubiegłego wieku do pierwszych lat obecnego stulecia, to do tej pory najmniej religijne pokolenie, w którym 34 procent identyfikuje się jako religijnie niezrzeszeni.

„musimy mówić językiem, jakiego ludzie dzisiaj słuchają”

By zwalczyć ten trend, Evans, który sam ma czworo dzieci, twierdzi, że „musimy mówić językiem, jakiego ludzie dzisiaj słuchają”, a w przypadku młodszego pokolenia, siłą napędową w komunikacji będą media społecznościowe i technologia. Podkreślił znaczenie „relacji i istotności” w zachęcaniu młodych ludzi do zaangażowania w kościele.

„Myślę, że powinniśmy wzmocnić wykorzystanie tych narzędzi w dzieleniu się wiarą, ponieważ dzięki temu będziemy działać w sposób istotny dla mechanizmów komunikacyjnych, jakie mają znaczenie w kulturze; następnie jednak trzeba je połączyć z relacjami” – wyjaśnił. „Ich pokolenie jest mocno skupione na relacjach, dlatego chcemy zapewnić punkty łączności. Są zaangażowani w poprawianie różnych aspektów w kulturze, a to im daje narzędzie, jakim mogą się posłużyć, by dokonać zmian przy jednoczesnym dzieleniu się wiarą”.

Tylko 37 procent pastorów ma biblijny światopogląd

Evans skierował też wyzwanie dla pastorów i liderów kościoła, ponieważ pojawiają się kolejne skandale w służbie, a raporty ujawniają, że tylko 37 procent pastorów ma biblijny światopogląd.

„Chcę ich zachęcić, by stałe przywiązanie do Słowa i relacja z Panem były ich podstawowym celem, ponieważ służba może sama w sobie stać się bogiem; może stać się czyimś bożkiem” – powiedział Evans, autor książki Winning Your Spiritual Battles (Zwyciężanie w duchowych bitwach).

„Gdy służba staje się twoim bożkiem, Bóg jest w tle, a gdy Bóg jest w tle, stajesz się bezbronny” – mówił dalej. „Dlatego powiedziałbym, zachowaj tę dynamikę wobec Bożego Słowa i Bożej Osoby jako obietnicę w swoim życiu, po czym miej wokół siebie ludzi, którzy będą mówić do ciebie z autorytetem. Nie bądź odizolowanym Samotnym Jeźdźcem, bo tak jak łososia płynącego w górę strumienia, może wyłowić cię niedźwiedź, jeśli jesteś osamotniony. Dlatego zadbaj, by być w relacjach, które są trwałe i autorytatywne w twoim życiu”.

Chociaż czasy mogą wydawać się ponure, Evans podkreślił, że „wciąż możemy mieć nadzieję”, ponieważ mamy do czynienia z jednym z dwóch zjawisk: Bóg pozwala na chaos, bo przygotowuje okoliczności swojego powrotu, albo, jeśli nie wróci w niedługim czasie, dokonuje „boskiego resetu i zmienia kształt kultury, bo już zbyt długo jest marginalizowany”.

„Niweczy zamiary, aż wrócimy do harmonii z Nim, by mógł zrobić coś nowego” – dodał Evans. „Tak czy inaczej, zawsze wyjdzie to nam na dobre”.

Autor: Leah MarieAnn Klett

Źródło: The Christian Post

pokaż więcej

Podobne wiadomości

1 komentarz

  1. Chrześcijaństwo się tak umocniło,że przeniknęło do kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button