Refleksje

Jedyne prywatne i prowadzone przez chrześcijan więzienie w Azji

W wieku 13 lat Cho doświadczył życiowego przełomu. Przeprowadzka z Korei Południowej do USA wyrwała go z bezpiecznego świata i rzuciła w obcą rzeczywistość – do szkoły, w której nie znał języka ani zasad.

Nie radził sobie z angielskim, stał się celem drwin i rasistowskich obelg. Samotność przerodziła się w gniew, a ten znalazł ujście w przemocy. Cho oddalił się od wiary, choć wychowywał się w chrześcijańskiej rodzinie. Szukał przynależności wśród innych koreańskich nastolatków, lecz w ich środowisku agresja była normą. Ze względów bezpieczeństwa w artykule użyto pseudonimu.

Po trzydziestce wrócił do Korei Południowej. Założył rodzinę, został ojcem. Z zewnątrz jego życie wydawało się stabilne, lecz tłumiona latami złość nie zniknęła. Gdy padł ofiarą oszustwa, wszystko się rozsypało. W akcie desperacji podpalił biuro sprawców. Trafił do chrześcijańskiego więzienia Somang w Yeoju, gdzie przebywa do dziś.

To właśnie tam, dzięki studiom biblijnym i nabożeństwom, zaczął się zmieniać. Wcześniej jego relacje z żoną i córką były napięte. Programy terapeutyczne i rodzinne w Somang pomogły odbudować więzi. Bliscy jako pierwsi zauważyli przemianę – w sposobie mówienia i braniu odpowiedzialności za przeszłość. Chrzest nazwał „niezapomnianym” momentem. „Do więzienia trafiłem jako zraniony mściciel, pełen gniewu. Boża łaska przemienia mnie w zranionego uzdrowiciela” – mówi.

Somang, co po koreańsku oznacza „nadzieję”, to jedyne w Azji prywatne, niekomercyjne więzienie, prowadzone przez chrześcijańską fundację Agape. Jego celem nie jest wyłącznie kara, lecz odnowa – najpierw relacji z Bogiem, potem z rodziną i społeczeństwem. Jak podkreśla dyrektor Kim Young-sik, kara może chwilowo powstrzymać złe zachowanie, ale prawdziwa zmiana wymaga przyjęcia odpowiedzialności i naprawy wyrządzonych krzywd.

Placówka, otwarta w 2010 roku, mieści 400 osadzonych. Przyjmuje wyłącznie dorosłych mężczyzn spełniających określone kryteria (m.in. wyroki do siedmiu lat, brak poważnych przestępstw zorganizowanych czy narkotykowych). Kandydaci przechodzą wieloetapową selekcję i zgłaszają się dobrowolnie.

Według danych z lat 2011–2022 wskaźnik powrotu do przestępstwa w Somang wynosił ok. 10 proc., wobec 21–26 proc. w skali kraju. W latach 2020–2022 spadł nawet do 5–8 proc. Część badaczy wskazuje jednak, że selekcyjny nabór utrudnia bezpośrednie porównania z więzieniami państwowymi.

Atmosfera w Somang odbiega od typowego wyobrażenia o więzieniu. Strażnicy zwracają się do osadzonych po imieniu lub „bracie”, podkreślając ich godność. Wspólnie spożywają posiłki w stołówce. Nowi więźniowie przechodzą obowiązkowy kurs ojcostwa. Oprócz pracy i szkoleń zawodowych mogą uczestniczyć w programach opartych na wierze, terapii rodzinnej i zajęciach uczących empatii.

We wtorek, kiedy tam byłem, w więzieniu odbyły się dwa nabożeństwa. Prawie 300 osadzonych mężczyzn w niebieskich mundurach więziennych weszło do głównej sali w uporządkowanych rzędach, każdy z odznaką z numerem identyfikacyjnym i jego fotografią — co jest wymogiem w południowokoreańskich zakładach karnych.

Zespół uwielbienia złożony z wolontariuszy z lokalnego kościoła prowadził śpiew, a teksty pieśni były wyświetlane na dużym ekranie za nimi. Niektórzy więźniowie zamykali oczy, inni śpiewali cicho, ze spuszczonymi głowami lub ze złożonymi rękami. Do śpiewu dołączyli także strażnicy więzienni. Z tyłu sali siedzieli członkowie rodzin więźniów, niektórzy trzymali niemowlęta. Więźniowie nie mogli swobodnie przebywać z krewnymi, ale rodziny mogły prosić o nadzorowane spotkania wizytacyjne po nabożeństwie.

Po nabożeństwie pastor Ahn Il-kwon nauczał na podstwie Listu do Rzymian 7:19, gdzie napisano: „Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale zło, którego nie chcę, to czynię”. Zastanawiał się nad wewnętrzną walką między starymi wzorcami a odnowionym życiem w Chrystusie, przedstawiając ten fragment jako szczery opis tego, jak przemiana zaczyna się nie od zaprzeczania dawnym porażkom, lecz od konfrontacji z nimi przed Bogiem.

Zmianę przeżył tu także Heo Junseo, który odbywał karę w latach 2019–2021. Podczas tygodnia w izolatce zaczął czytać Biblię – początkowo z przekory. Z czasem przestał usprawiedliwiać swoje czyny. Dziś jest mężem, ojcem i studentem seminarium duchownego. Angażuje się w pomoc osobom wychodzącym z więzienia i wraca do Somang jako wolontariusz.

Co roku koreańskie zakłady karne opuszcza ponad 50 tys. osób, które często zmagają się ze stygmatyzacją i trudnościami w znalezieniu pracy. Somang utrzymuje kontakt z byłymi osadzonymi, organizując spotkania i oferując wsparcie w powrocie do społeczeństwa.

Cho, dziś po czterdziestce, mówi, że dopiero w więzieniu zrozumiał, czym jest odpowiedzialność i łaska. W miejscu, które miało być końcem, znalazł nowy początek.

Skrót artykułu z Christianity Today

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button