Świadectwo z Azji: Zmuszeni w imię miłości

Następnego ranka chora kobieta była przepełniona miłością dla Bahuli i pozostałych misjonarek, dziękując im gorąco za pomoc w jej pełnej rozpaczy sytuacji.
– Bóg zesłał was do mnie – powiedziała kobieta. – Nie było nikogo, kto zaopiekowałby się mną. Nie było nikogo, kto podałby mi kroplę wody, ale Bóg zesłał was.

Obojętność zamieniona we współczucie
„Nie było nikogo, kto zaopiekowałby się mną. Nie było nikogo….” To są słowa, które ludzie dotknięci trądem mogą powtarzać wiele razy. Ta przewlekła, zakaźna choroba powoduje, że pozostają w odosobnieniu. Wypędzeni przez własne rodziny i przyjaciół , gromadzą się w koloniach z pozostałymi trędowatymi.
Bahula sama wychowywała się w kolonii trędowatych. Jeden z jej krewnych cierpiał na tę chorobę, ale ona nigdy nie żywiła żadnego współczucia dla ludzi chorych na trąd. Była jak inni, przechodziła obok, nie dbając i nie angażując się. Jednakże po oddaniu swojego życia Chrystusowi, odnalazła się w „byciu posłaną”, aby służyć wśród trędowatych. Często zastanawiała się, dlaczego Bóg kontynuuje przenoszenie jej w to samo miejsce – jej rodzinną wioskę – ale teraz zrozumiała, że to jest Jego doskonały cel dla niej.
– Teraz, kiedy przemywamy rany i widzę opuchliznę i krew, czuję, że naprawdę wykonuję służbę Bożą” – mówi Bahula . – To jest miejsce, gdzie Bóg jest obecny i czuję, że przez tą służbę ja naprawdę służę Bogu. Dzięki temu mam pokój w swoim życiu.
Wspaniała rzecz w Jego Życiu
Bahula pracuje pomagając organizacji „Ewangelia dla Azji” i pastorowi Jiva Giri, który zapoczątkował służbę dla trędowatych. Kiedy pierwszy raz Jiva był świadkiem obmywania ran trędowatych, pomyślał sobie, że mógłby wykonywać tą pracę i byłaby to wspaniała rzecz w jego życiu. Jiva mógł łatwo odwrócić się i nigdy więcej nie oglądać odpychających widoków gnijących ciał, ale zamiast tego odnalazł w sobie pragnienie mycia i bandażowania okaleczonych rąk i stóp trędowatych ludzi. To pragnienie wzrastało w jego sercu i zaczął pytać Boga, kiedy będzie dana mu możliwość opieki nad tymi, którzy nie mają nikogo, kto mógłby się nimi opiekować.
Pastor Jiva z dwunastoma innymi misjonarzami podróżowali po innych koloniach trędowatych, gotowi ,by służyć im. Zajmowali się praniem ich ubrań, obcinaniem włosów i paznokci, oraz ich kąpielą. Na każdą opatrzoną ranę wylewali uzdrawiający balsam miłości Chrystusa, byli świadkami Bożej łaski, doradzali, dodawali otuchy i modlili się za nich. Przynosili im więcej niż tylko fizyczne uzdrowienie, przynosili im poczucie, że są kochani i otoczeni troską.
Wzrastająca służba
To był początek organizacji” Ewangelia dla Służby Trędowatym w Azji”, nazwanej „Służba docierania do przyjaciół „…..
Pastor Tarik Paul nadzorował tą organizację, kiedy powstawała w 2007 roku. Gdy rozpoczynał działalność organizacji, myślał, że będzie to mała akcja pomocy kilku ludziom, ale dzisiaj ta organizacja stała się największą w północno – wschodnich Indiach.
-Nigdy nie sądziliśmy, że nasza służba tak bardzo się rozwinie – mówi Tarik z rosnącym zespołem ludzi, takich jak pastor Jiva i siostra Bahula, którzy z oddaniem służą setkom ludzi cierpiącym na tę chorobę i odnajdują całkowite uleczenie, od całkowicie zniszczonego życia.
– To wszystko dzięki Bożej łasce. Mamy siłę, odwagę i motywację, aby pracować wśród tych ludzi, dzielić się z nimi, przytulać ich, kochać i troszczyć się o nich – powiedział pastor Jiva.
Otrzymywanie uśmiechów w atmosferze miłości
Podczas gdy misjonarze nie ustawali w swojej opiece nad trędowatymi, stało się jasne, że potrzebne jest długoterminowe leczenie .Mycie i bandażowanie zarażonych miejsc było czymś prostym ,ale nie uwalniało trędowatych od choroby. Ludzie ci potrzebowali leków i profesjonalnej opieki medycznej. Po latach modlitwy więc” Ewangelia dla Azji” mogła otworzyć szpital w tym rejonie.
Ludzie trędowaci często trzymali się z daleka od opieki szpitalnej, gdyż byli źle traktowani przez lekarzy i personel medyczny. Czasami również byli zaniedbywani leżąc na szpitalnej podłodze. Obsługa medyczna rzucała im lekarstwa bez żadnych wskazówek, jak powinni je przyjmować. Lekarze straszyli ich mówiąc, że jedynym lekarstwem na ich chorobę jest amputacja. Gdy tylko weszli do szpitala, prowadzonego przez pracowników „Ewangelia dla Azji”, od razu poczuli ogromną różnicę. Kiedy szli do normalnego szpitala, nikt się do nich nie uśmiechał, nikt o nich nie dbał, nikt im nie pomagał.
– To były formalności i instytucja – wyjaśnił Terik. – Ale kiedy zaczęli przychodzić do naszego szpitala, zobaczyli, jaką opiekę i troskę im dajemy, z jaką ochotą nasi ludzie im pomagają i że zapewniamy im najlepszą opiekę. Spostrzegli, że nasze siostry rozmawiają z nimi, uśmiechają się do nich i dodają im otuchy. Ludzie przyjeżdżali do nas z sąsiednich stanów, aby otrzymać opiekę medyczną w naszym szpitalu na wszystkie rodzaje chorób. To nie jest tylko opieka medyczna, jaką oni otrzymują, ale to jest także radość tej atmosfery miłości. Personel medyczny przekonuje każdego pacjenta, że jego choroba nie jest niczym wielkim dla ich Boga, który uzdrawia.
– Nie martw się ! – mówią. – Będziemy się modlić za ciebie z ludźmi takimi jak pastor Jiva i siostra Bahula, którzy wiernie służą i opiekują się chorymi jak matka, ojciec, brat czy siostra.
Chorzy wiedzą, że to jest prawda. Wiedzą, że mają rodzinę, która troszczy się o nich i jest im dana przez Boga, który także ich kocha.
źródło: www.gfa.org




