Dla dzieci
Świadectwa

Azja: Sławny szaman zdobywa nowe moce

Była już późna noc kiedy Bahumathi usłyszała swojego syna Kaanana w pośpiechu opuszczającego dom ale zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Guru zwykle wzywał jej syna w nocy gotowy uczyć Kaanana wróżbiarstwa i czarów a Bahumathi wiedziała dobrze, że warto. Naasish miał do zaoferowania jej synowi niesamowitą moc – moc duchowej przemiany. A tej nocy, jej syn mógł poznać nawet sekret wiecznego pokoju.

Młodzieniec szkoli się w mantrach

Rodzice chłopca byli pierwszymi, którzy zainspirowali go do działania. To oni wychowywali go ucząc uwielbienia bogów i szacunku do czarów. Kiedy więc skończył szkołe średnią, rozpoczął naukę u guru imieniem Naasih, który nauczał chłopaka mantr uzdalniających go do wielkich duchowych transformacji.
Nauki odbywały się przy najbardziej czczonej w ich religii rzece, gdzie według wierzących, należało choć raz zarzyć kąpieli aby osiągnąć wieczny pokój. Późną nocą, w pobliżu rzeki wspólnie ćwiczyli mantry aż Kaanan je przyswoił.

Wkrótce Kaanan okrył się sławą dzięki swoim umiejętnościom. Jeśli, na przykład, dziecko płakało bez końca, ludzie prosili go aby odmawiał mantry a dziecko było spokojne przez wiele godzin. Miejscowi wzywali go więc do rozwiązywania problemów rodzinnych, chorób, sporów o ziemię aż po niemal każdy problem jaki napotkali. Wzywana go nawet do prowadzenia rytuałów i ceremonii religijnych a jego wpływ rozszerzał się. Życie było zarówno dla Kaanana jak i jego rodziców wszystkim o czym mogli kiedykolwiek marzyć.

Jednak pewnego dnia w wiosce pojawił się człowiek z wiadomością, która mogła zakończyć karierę chłopca.

Wiadomość z ulotki zagrożeniem dla mocy

Do tej pory pastor Sabal i ludzie z kościoła nie stanowili zagrożenia. Jednak gdy Kaanan przeczytał ulotkę, jaką mu wręczyli wiedział, że ludzie ci muszą odejść.

W miarę czytania broszurki zatytułowanej „Możesz być wolny” jego gniew narastał. Przekaz był pełen nadziei, piękny nawet. Zdawał sobie sprawę, że kiedy dotrze do mieszkańców wioski odwrócą się od tradycyjnych wierzeń w mgnieniu oka. Zdradzą bogów a jego rola w społeczności dobiegnie końca. Zaczął więc rozmyślać jak pozbyć się pastora i szybko pochłonęła go ta myśl. Jego złość sięgnęła zenitu kiedy kilka dni później w sąsiadującej wiosce zobaczył pastora rozmawiającego o miłości Jezusa. Złapał głoszącego i zapytał: „Wiesz kim jestem? Mogę cię oślepić, recytować mantry a ty będziesz stał do góry nogami na głowie”. „Należę do Wszechmocnego Boga więc nie możesz wyrządzić mi żadnej krzywdy” – odpowiedział pastor dopełniając wściekłości Kaanana. „To twój ostatni dzień” – powiedział szaman. Przekonany o swojej mocy otworzył usta, żeby wypowiedzieć mantry i dać upust gniewu ale kiedy próbował złożyć słowa w całość nie dało się słyszeć nic prócz bełkotu.

Mantry, które tak długo przyswajał, w których pokładał całą swoją nadzieję i pewność, zawiodły. Nie potrafił mówić. W jakiś niezrozumiały sposób ten sługa Boży odebrał mu wszystkie moce. Pokonany upadł na ziemię. „Przegrałem tą bitwę” – powiedział.

W czasie kiedy próbował dojść do siebie i zrozumieć co się naprawdę zdarzyło pastor Sabal oddalił się szybko, tak że kiedy szaman odzyskał zmysły nie mógł go nigdzie znaleźć i poszedł do domu.

Pokonany szaman w objęciach Chrystusa

Kaanan miał w swoim domu świątynię pełną wizerunków bogów, w których szukał ukojenia i siły. Tamtego dnia jednak, zignorował ją i ponownie sięgnął po ulotkę pastora. Przekaz wciąż go martwił ale zamiast złości poczuł wyrzuty sumienia.

Kiedy ponownie napotkał Sabala rozpaczliwie starał się wynagrodzić mu sposób w jaki go ostatnio potraktował. Opowiedział mu jak Bóg zmienił jego serce i cały we łzach upadł obok stóp pastora. Po rozmowie z pastorem udał się do swojego rodzinnego domu i opowiedział wszystkim o swojej decyzji pójścia za Jezusem. Wyznał też, że Jezus jest Panem a bogowie, za którymi do tej pory podążał nie mają uszu do słuchania i nie wysłuchują. Mimo całego tego świadectwa i marności jego mocy w obliczu Żyjącego Boga, żona Kaanana, rodzice i krewni drwili z niego. Ale już kilka dni później chłopiec miał okazję zademonstrować moc Bożą

Szmana wzywa Jezusa w ostatecznej bitwie

Demony atakowały każdego członka rodziny chłopca ale Kaanan nie użył już swoich mantr, żeby im pomóc. Jedyne co robił to powoływał się na swoją nową moc „Będę wzywał imienia Jezus i modlił się za ciebie” – mawiał. „Jeśli wierzysz w imię Pana Jezusa zobaczysz jak złe duchy odchodzą na zawsze” i kiedy Kaanan się modlił, Bóg uwalniał jego bliskich. Jeden po drugim demony krzyczały manifestując się i odchodziły. Wszelkie wątpliwości odeszły i nareszcie rodzina chłopca słuchała tego, co ten miał do powiedzenie na temat Jezusa i wszyscy przyjęli Jego miłość.

Dziś Kaanan pracuje nad swoją nową reputacją. Kiedy już podzielił się Dobrą Nowiną z najbliższymi podjął decyzję, że czas iść dalej i przyłączył się do szkoły biblijnej aby móc w pełni wykonywać pracę misjonarza. Zamiast szczycić się swoją mocą z wdzięcznością dzieli się świadectwem tego, co Bóg zrobił dla niego i jego rodziny.

„Jezus jest jedyną drogą do zbawienia. Wszystkie mantry są bezużyteczne. Teraz mamy radość i pokój w naszych domach i życiu”

źródło: GFA

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button