Odwaga irańskich kobiet nie może zostać zapomniana w Międzynarodowy Dzień Kobiet
Podczas gdy 8 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet, musimy pamiętać o wielu odważnych irańskich kobietach, które przez dziesięciolecia znosiły liczne cierpienia pod surowymi rządami islamu.
Dziś widzimy owoce ich walki i cierpienia. Ale dzieło nie zostało jeszcze dokończone, a ich cierpienie się nie skończyło.
Pod rządami islamskimi irańskie kobiety są podporządkowywane i uciskane od ponad 47 lat, odkąd ajatollah Chomeini przejął władzę w Iranie. Irańskie kobiety utraciły wszystkie swoje prawa po rewolucji w 1979 roku. Reżim zaczął systematycznie i publicznie uciskać kobiety poprzez liczne mizoginiczne prawa, sprowadzając kobiety i prawa kobiet do poziomu połowy tego, co przysługuje mężczyznom. Kobiety są zmuszane do noszenia hidżabu od 7. roku życia. Setki tysięcy irańskich kobiet zostały aresztowane na ulicach, pobite publicznie przez „policję moralności” i upokorzone wyłącznie za to, że nie miały właściwego islamskiego hidżabu. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Mahsa Amini, która została zamordowana w 2022 roku za to, że pozwoliła, by było widać jej włosy. Po aresztowaniu została bezlitośnie pobita, zapadła w śpiączkę i zmarła z rąk swoich oprawców.
Upokarzanie kobiet w Islamskiej Republice jest głęboko wpisane w DNA reżimu.
Wiele irańskich dziewcząt i kobiet zostało zamordowanych przez swoich ojców, braci lub mężów w tak zwanych „zabójstwach honorowych”, za które mężczyźni nie ponoszą surowych konsekwencji, ponieważ według islamskich zasad nie przewiduje się kary śmierci wobec mężczyzny, który zabija swoją krewną w imię honoru.
Jeden z moich osobistych przykładów jest szczególnie wymowny. Po tym, jak porozmawiałam z moim bratem o moim nawróceniu na chrześcijaństwo, on porozmawiał z mułłą o swoim zagubieniu między islamem a chrześcijaństwem i wspomniał o moim nawróceniu na chrześcijaństwo. Mułła powiedział mojemu bratu, żeby mnie zabił, i obiecał mu, że nie spotka go za to żadna kara na mocy prawa „zabójstwa honorowego”. Istnieją niezliczone inne przykłady.
Kiedy więc myślę o Międzynarodowym Dniu Kobiet, przypomina mi on o cierpieniu milionów irańskich kobiet takich jak ja. Przypomina mi wiele strasznych wspomnień o tym, jak byłam znieważana i karana w szkole, a nawet w domu przez moich braci, których państwo poddało indoktrynacji, aby postrzegali mnie i wszystkie kobiety jako istoty gorsze. Przypomina mi o obrzydliwym nękaniu przez mężczyzn, którzy patrzyli na mnie jak na dziwkę. Przypomina mi, że mieszkałam 30 lat w Iranie, ale nigdy nie miałam szansy podróżować i odwiedzać mojego pięknego kraju, ponieważ hotele nie pozwalały kobietom rezerwować pokoju w pojedynkę.
Przypomina mi o strasznych historiach moich studentek, które musiały godzić się na chore seksualne zaloty i wymuszenia ze strony sędziów, aby móc rozwieść się ze swoimi przemocowymi mężami. W islamie, jeśli kobieta jest maltretowana lub bita przez męża, nie istnieje prawo, które by jej broniło.
Pomimo wszystkich tych mizoginicznych islamskich praw miliony irańskich kobiet odważnie walczyły przeciwko tym surowym zasadom i nie podporządkowały się. Wiele z nich nigdy się nie poddało i próbowało walczyć o swoje prawa za wszelką cenę, nawet za cenę życia.
Nie powinniśmy zapominać, że odważne matki wszystkich tych młodych ludzi zabitych przez reżim przemieniły swoją żałobę w inną formę sprzeciwu. Zamiast płakać, wiele matek okazało swój bunt, tańcząc na pogrzebie swoich dzieci. To niewiarygodne, że znalazły w sobie odwagę, by przemienić swój ból i żałobę w taniec, aby powiedzieć islamskiemu reżimowi, że nawet śmierć ich dzieci nie zdoła powstrzymać ich od walki o swoje prawa i wolność.
To hańba, że zamiast pociągnąć islamski reżim do odpowiedzialności, Organizacja Narodów Zjednoczonych nagradza go, przyznając mu miejsce do monitorowania praw kobiet na całym świecie. To obsceniczny żart i kolejny rodzaj zniewagi wobec irańskich kobiet ze strony błaznów z ONZ.
W Międzynarodowym Dniu Kobiet musimy pamiętać o odważnych irańskich kobietach, które nie mają żadnych praw i przez tak wiele lat były celem dyskryminacji i przemocy. Musimy pamiętać o wysokiej cenie, jaką płacą każdego dnia tylko po to, by przetrwać. Musimy pamiętać o wielu irańskich kobietach, które nie mają głosu. Których życie zostało zrujnowane przez przemoc i dyskryminację.
Oddaję dziś hołd irańskim kobietom za to, że są prawdziwym symbolem odważnego oporu i godności w najcięższych okolicznościach. Modlę się, aby wkrótce doczekały swojego długo oczekiwanego wybawienia i wolności. To nie może nadejść wystarczająco szybko.
O autorce
Marziyeh Amirizadeh jest Amerykanką irańskiego pochodzenia, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych po skazaniu jej w Iranie na karę śmierci za przestępstwo przejścia na chrześcijaństwo. Przetrwała miesiące psychicznych i fizycznych cierpień oraz intensywnych przesłuchań. Jest autorką dwóch książek (najnowsza to A Love Journey with God), mówczynią publiczną i felietonistką. Dzieliła się swoją inspirującą historią w całych Stanach Zjednoczonych i na całym świecie, aby zwracać uwagę na trwające naruszenia praw człowieka oraz prześladowania kobiet i mniejszości religijnych w Iranie, www.MarzisJourney.com
.
Marzi jest również założycielką i prezeską organizacji NEW PERSIA, której misją jest bycie głosem prześladowanych chrześcijan i uciskanych kobiet pod rządami islamu, obnażanie kłamstw irańskiego islamskiego reżimu oraz odbudowa relacji między Persami, Żydami i chrześcijanami. www.NewPersia.org.
Autor: Marziyeh Amirizadeh
Źródło: Christian Post




