Ze świata

Konflikt o „Joy to the World”: „Nic tak nie porusza niewierzących jak Jezus śpiący na sianku”

Todd Starnes, prezenter radiowy, wystąpił w środę w popołudniowej edycji programu CBN Newswatch, aby pomówić o czymś, co wywołało burzę w okresie przedświątecznym.

Boże Narodzenie

Niedawno miała miejsce kolejna bitwa w corocznej świątecznej wojnie sekularystów. Tym razem pole walki to północna Kalifornia, gdzie matka wstawiła się za córką, aby bronić jej prawa do wykonania piosenki „Joy to the World”.

Utwór to prawdziwy świąteczny klasyk, który wielu ludzi śpiewa, aby uczcić ten czas. Jednak szkoła South Sutter Charter stwierdziła, że 13-letnia Brooklyn Benzel nie może jej zagrać. Tamtejszy specjalista do spraw edukacji orzekł, że ze względu na religijny charakter tej piosenki uczennica będzie musiała wybrać coś innego. Zasugerowano, żeby dziewczynka zagrała zamiast tego „Jingle Bells”, jako że to bardziej świecki utwór.

Matka dziewczyny sądziła, że na pewno musiała zajść jakaś pomyłka. Przecież „Joy to the World”, które w tym roku ma już 300 lat, to jedna z najbardziej znanych świątecznych piosenek.

W otrzymanych od szkoły mailach przeczytała jednak, że placówka uznaje słowa kolędy, m.in. „Zbawca” czy „niebo”, za problematyczne.

Tu jednak zaczyna się problem z decyzją szkoły. Dziewczynka miała zagrać piosenkę na pianinie w wersji instrumentalnej, bez śpiewania, więc publiczność nawet nie usłyszałaby słów utworu. Poza tym występ miał się odbyć poza szkołą, w domu spokojnej starości, aby sprawić przyjemność starszym mieszkańcom. Później nagranie trafiłoby do indywidualnego portfolio uczennicy.

Rodzina Benzel poprosiła o pomoc i o poradę prawną konserwatywną organizację prawniczą Pacific Justice Institute (PJI), która świadczy usługi pro bono. Matthew McReynolds, adwokat z PJI, zadzwonił i porozmawiał z radą szkoły, a potem sformułował oficjalny dokument, w którym opisał prawo uczennicy do wolności słowa i to, że obawy szkoły były nieuzasadnione.

Krótko po rozmowie McReynoldsa z adwokatem szkoły jej władze zmieniły zdanie, mówiąc rodzinie Benzel, że nie uznają już „Joy to the World” za piosenkę o charakterze typowo religijnym.

– Cieszymy się, że Brooklyn będzie mogła wnieść trochę radości do tego domu spokojnej starości poprzez ponadczasową kolędę – powiedział McReynolds. – Żaden uczeń nie powinien czuć, że wybrana przez niego piosenka nie może być zagrana czy zaśpiewana wyłącznie dlatego, że ma znaczenie zarówno religijne, jak i kulturowe.

– Ci, którzy nie lubią Świąt, co roku toczą z nami bój, aby odebrać nam ponadczasowe tradycje i ocenzurować to, co mówimy. Zespół PJI, jako Amerykanie, pragnie przyczyniać się do dbania o te wolności, nie tylko w Święta, ale przez cały rok – dodał Brad Dacus, przewodniczący PJI.

W środowym wywiadzie z CBN News konserwatywny felietonista i prezenter radiowy Todd Starnes powiedział, że ta sprawa to tylko jeden z wielu przykładów tego, że „nic nie wywołuje tylu emocji u niewierzących, co Bóg Jezus śpiący na sianku”.

Choć tę bitwę wygrano, wojna o wolność religijną nadal trwa.

PJI pozywa właśnie inną szkołę społeczną, którą kieruję te same władze. Toczy się tam bardzo podobny spór – w tym przypadku placówka odrzuciła podanie od nauczycielki gry na pianinie, która chciała zostać zatwierdzonym dostawcą usług. Stwierdzili, że nazwa jej studia, His Song Piano [Jego Pieśń na pianinie], była zbyt religijna. Stwierdzili też, że ze swojego programu nauczania musiałaby usunąć lub zastąpić czymś innym pieśni typu „Amazing Grace” czy „When the Saints Go Marching In”.

Poza tym szkoła orzekła, że świąteczny recital będzie problematyczną kwestią. Bronią się tymi argumentami w sądzie, twierdząc, że są to uzasadnione powody biznesowe, aby odrzucić aplikację nauczycielki.

Autor: Steve Warren

Źródło: CBN News

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button