RefleksjeRóżne

Albert Mohler odrzuca „chrześcijańską jogę”

joga

Przewodniczący baptystycznego seminarium teologicznego Albert Mohler Jr. skrytykował ostatnio pomysł „chrześcijańskiej jogi”, twierdząc, że jej korzenie są niezgodne z ideami chrześcijaństwa.

W ostatnim piątkowym odcinku swojego podcastu pod tytułem „The Briefing” Mohler opisał, skąd wzięła się joga, która jest powiązana z praktykami i filozofią hinduistów i buddystów.

Jest głęboko powiązana z hinduizmem i buddyzmem, a także z tradycyjnymi praktykami medytacyjnymi, które są jej nieodłączną częścią. Wykonywane ruchy czerpią z tradycyjnych nauk buddyzmu i hinduizmu, widać to nie tylko na przykładzie „namaste”, ale też w najbardziej podstawowej filozofii tego, co robi ciało – powiedzial Mohler.

– Widać to także w szczególnym teologicznym rozumieniu ciała będącego w ruchu i przyjmującego określoną pozycję. Można to również dostrzec w głębokim konflikcie między chrześcijanami, a hinduistami i buddystami, a także w konflikcie z samą jogą, która przedstawia inne rozumienie tego, dlaczego mamy umysł i jak powinniśmy go trenować, będąc chrześcijanami.

Mohler powiedział, że w wielu kościołach odbywają się zajęcia z jogi. Ostrzegał jednak, że jej popularyzacja w Stanach Zjednoczonych odbyła się przynajmniej częściowo za sprawą grup takich jak transcendentaliści, którzy dążyli do stworzenia duchowej praktyki i ideologii będącej alternatywą dla biblijnego chrześcijaństwa.

– W Biblii nie ma co prawda listy akceptowalnych i nieakceptowalnych pozycji do rozciągania się czy ćwiczeń, jednak Pismo mówi bardzo wyraźnie, jak chrześcijanin powinien rozumieć relację duszy z ciałem, a także medytację – kontynuował.

– Kiedy rozumiemy jogę, jej kontekst historyczny i religijne korzenie, to rozumiemy też, że nie ma tak naprawdę czegoś takiego, jak joga chrześcijańska. Jeśli coś jest chrześcijańskie, to nie jest jogą. Jeśli jest jogą, nie jest chrześcijańskie.

Komentarz Mohlera był odpowiedzią na zaproponowaną w stanie Alabama ustawę, która zniosłaby zakaz prowadzenia w szkołach publicznych zajęć jogi, pod warunkiem przedstawiania ich w sposób niepowiązany z religią.

Dokument pozwoliłby szkołom wprowadzić zajęcia z jogi pod pewnymi warunkami, m.in. jeśli zostałyby zaklasyfikowane jako zajęcia dodatkowe, nieobowiązkowe.

Treść ustawy mówi, że „prowadzenie zajęć z jogi powinno się ograniczać jedynie do przedstawiania pozycji, ćwiczeń i technik rozciągania. Śpiew, mantry, mudry, mandale i pozdrowienia namaste są zakazane”.

Na ten moment zasady obowiązujące szkoły zakazują praktykowania jogi. Jest to część szerszego zakazu wprowadzania „technik hipnozy i stanów dysocjacyjnych”.

Jak mówi regulamin, „personel szkolny nie może korzystać z żadnej techniki, która wiązałaby się z wprowadzaniem w stan hipnozy, z prowadzeniem medytacji czy jogi”.

Obecnie zasady definiują jogę jako „filozofię hinduistyczną i metodę treningu religijnego, w którym medytacja wschodnia i kontemplacja połączone są z ćwiczeniami fizycznymi, aby rzekomo ułatwić rozwój cielesno-umysłowo-duchowy”.

Republikanin Will Dismukes wyraził poparcie dla proponowanej ustawy, twierdząc, że nie uważa tego za wyraz poparcia dla jakiejś konkretnej religii. Mówił też, że zna kościoły, w których ćwiczy się jogę.

– Dużo się mówi o modlitwie i medytacji. Myślę, że można modlić się do Boga i ćwiczyć jogę, albo myśleć o czym tylko się chce – powiedział Dismukes.

Jednak Joe Godfrey, przewodniczący konserwatywnej chrześcijańskiej grupy w Alabamie, komentował sprawę w podobny do Mohlera sposób, twierdząc, że „nie da się oddzielić ćwiczeń od ich religijnego aspektu medytacji”.

Opinia wyrażona przez Mohlera w podcaście jest powiązana z jego wypowiedzią z 2010 r., kiedy stwierdził, że „jogi nie da się rozdzielić na aspekty fizyczny i duchowy”.

„Fizyczność to w jodze również duchowość, a jogowe ćwiczenia i pozycje mają na celu połączenie się z bóstwami”, napisał wtedy. „W ćwiczeniach fizycznych nie ma niczego złego, a same pozycje nie są w jodze głównym problemem. Chodzi o fakt, że uczą one ruchów mających konkretny duchowy cel”.

Autor: Michael Gryboski

Źródło: The Christian Post

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button