Wieści wydawnicze

Piękne życie – Shauna Niequist

Piękne życie – Shauna NiequistPiękne życie Shauny Niequist to książka, która inspiruje do zmian, pomaga docenić teraźniejszość , gloryfikuje ciszę i odpoczynek. Pozwala odzyskać spokój i wewnętrzną równowagę. To odpowiedź na zmęczenie, przepracowanie, tempo życia, szum informacyjny i multitasking.

Poznajcie historię kobiety, która zainspirowała tysiące Amerykanów do zmiany myślenia o sobie, świecie i Bogu!

Świat chciałby, abyś była idealna,

intensywnie pracowała, miała czas dla dzieci i była zjawiskowo piękna. Stajesz się zakładniczką coraz większych i nierealnych oczekiwań. Z Shauną Niequist było podobnie. Goniła za karierą, gdy jej synkowie stawiali pierwsze kroki. Pakowała walizkę na kolejną delegację nawet gdy poroniła, a na lotnisku wymiotowała z wyczerpania. Myślała, że właśnie praca sprawia, że jest ważna, potrzebna i kochana.

Wiedziała, że to zła droga, ale nie potrafiła uwolnić się od presji. Do czasu kiedy dostała list od przyjaciółki: „Stop, zatrzymaj się. Przemebluj swoje życie od podstaw”. To był pierwszy dzień jej nowego życia.

Teraz Shauna umie zrezygnować z kariery, aby spędzać czas z bliskimi. W swoim spokojnym życiu gotuje, modli się, kocha i jest kochana. Wie, że Bóg ją chroni, więc nie goni za każdą propozycją zawodową. Szpilki zmieniła na trampki, częściej mówi „nie”, otworzyła drzwi swojego domu dla przyjaciół. Postanowiła być szczęśliwa!

Fragment książki Piękne życie

Przeciążona Coś w moim życiu sięgnęło zenitu, a następnie pękło, umarło. I żadne słowa zachęty tego czegoś nie przywrócą. Wygląda na to, że coś się skończyło. Może te sprawy zataczają koła. Ktoś powiedział mi niedawno, że co siedem lat doświadczamy fundamentalnych zmian. Może taki był powód. A może powodem było nowe dziecko, o które walczyliśmy, które przyszło na świat po długiej i skomplikowanej ciąży, które z dużym prawdopodobieństwem będzie naszym ostatnim dzieckiem, beniaminkiem rodziny. A może w sprawach zawodowych wzięłam na siebie więcej, niż byłam w stanie udźwignąć – za dużo książek, terminów, podróży i publicznych wystąpień. Może to Bóg wzywa mnie do wielkiej przerwy  i daje mi szansę na nowe życie.

Wiem tyle: zawsze uważałam, że „więcej znaczy więcej”, a tego lata coś się zmieniło.

Coś w moim wnętrzu powiedziało: „Nie chcę więcej”. Nie chcę więcej poganiania i zabiegania. Nie chcę więcej zimnej pizzy o północy, więcej lotów, więcej książek, więcej gości, nie chcę więcej tego wszystkiego, nawet tych rzeczy, które kocham, których pragnę, które dają mi szczęście. Nie chcę więcej. Tylko mniej. Mniej wszystkiego. Mniej stresu. Mniej płaczu. Mniej hałasu. Mniej telewizji. Mniej wina. Mniej zakupów online. Mniej „jeszcze to, jeszcze to, jeszcze to”, nieważne, czy „to” dotyczy wycieczki, filmu, rejsu łódką czy imprezy dla dzieci. Mniej wciskania trzydziestu sześciu – pięćdziesięciu sześciu czy stu sześciu – godzin do dnia, który od zawsze składa się z zaledwie dwudziestu czterech.

Któregoś wieczora rozmawialiśmy z przyjaciółmi o przyszłości, o tym, jak przewidzieć, co dalej, skąd wiedzieć, ku jakiej zmianie wiedzie człowieka życie. Jedna z osób powiedziała, że aby zrozumieć swoje pragnienia czy marzenia, należy odpowiedzieć na następujące pytanie: Co byś zrobił, gdyby podarowano ci pusty kalendarz i konto bankowe pełne po brzegi? Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to: zatrzymałabym się. Zatrzymała. Odpoczęła. Nie robiłabym absolutnie nic. Spałabym. Na samą tę myśl niemal się rozpłakałam.

Nie jest istotne, jak wiele w tym roku zrobiłam, jak wiele wyjeżdżałam – czy to w sprawach zawodowych, czy dla przyjemności, – ani ile moje dziecko spało lub nie spało (choć „nie spało” jest tu kluczowym określeniem). Chcę o tym wszystkim wam opowiedzieć.

Wydawca: Wydawnictwa Znak

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.