Miliony Irańczyków zaangażowanych w obronie Iranu, gdy reżim używa broni

To już siedemnasty dzień protestów, w ramach których miliony Irańczyków walczą o obalenie Islamskiej Republiki Iranu. Demonstranci apelują o pomoc Zachodu, w szczególności prezydenta Donalda Trumpa.
Mimo niemal całkowitej blokady internetu, obecności zagranicznych bojówek ściągniętych do tłumienia protestów oraz użycia ostrej amunicji na ulicach, Irańczycy wciąż gromadzą się w miastach takich jak Isfahan czy Teheran, wołając o wolność i prosząc Zachód o wsparcie.
Juliana Taimoorazy, założycielka i przewodnicząca Rady Pomocy Chrześcijanom Iraku, opisała dramatyczny apel protestujących: „Błagają nas: przyjdźcie i pomóżcie. Najbliższe godziny są kluczowe. Ich wzrok skierowany jest na Izrael. Ich wzrok skierowany jest na Amerykę. Błagają, proszą nas o pomoc”.
Większość demonstrantów pokłada nadzieję właśnie w prezydencie Trumpie. W poniedziałek ogłosił on wprowadzenie 25-procentowych ceł na kraje prowadzące handel z Iranem, zapowiadając jednocześnie możliwość podjęcia kolejnych działań.
Na wtorek zaplanowano spotkanie prezydenta z doradcami w sprawie dalszych kroków Stanów Zjednoczonych. Departament Stanu wystosował ostrzeżenie dla obywateli USA przebywających w Iranie, wzywając ich do „natychmiastowego opuszczenia kraju”.
Rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, wyjaśniła: „Dyplomacja jest zawsze pierwszą opcją dla prezydenta. Jak powiedział wczoraj wieczorem, to, co reżim irański komunikuje publicznie, bardzo różni się od tego, co trafia do nas nieoficjalnymi kanałami. Prezydent chce zbadać te sygnały. Jednak, jak pokazał wielokrotnie, nie zawaha się użyć siły militarnej, jeśli uzna to za konieczne. A Iran wie o tym najlepiej”.
Iran deklaruje gotowość do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi „w duchu wzajemnego szacunku”, jednak wielu ostrzega, że reżim jedynie gra na czas, by brutalnie zdławić protesty. Doniesienia z kraju wskazują, że liczba ofiar jest ogromna.
Dziennikarz irańsko-amerykański Karmel Melamed powiedział w rozmowie z CBN News: „Moi informatorzy mówią, że to rzeź. Rzeki krwi – tak określają sytuację w samym tylko Teheranie. Wielu funkcjonariuszy reżimu rozlokowano na dachach budynków, skąd strzelają do ludzi. Snajperzy ostrzeliwują demonstrantów z ukrycia”.
Jak podaje Melamed, meczety stały się ogniskami walk.
„Demonstranci atakują meczety i ośrodki islamskie, ponieważ reżim i bojówki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej używają ich jako centrów dowodzenia,” relacjonuje. „Protestujący mówią: ‘Nie pozwolimy, by te miejsca służyły do organizowania ataków przeciwko nam – podpalimy je, zniszczymy. To otwarta wojna narodu przeciwko reżimowi.’”
Zdaniem Melameda sytuacja szybko się zaostrza.
„W ciągu ostatnich czterech dni protesty znacząco przybrały na sile. Na ulicach są tysiące, a na podstawie nagrań, które widziałem – można mówić już o milionach. W Teheranie, Meszhedzie, Kameszarze, Hamadanie, Isfahanie – we wszystkich większych miastach. Miliony ludzi wychodzą na ulice,” mówi.
Melamed dodaje: „Ludzie mówią: ‘To już koniec. Doszliśmy do kresu. Nie mamy nic do stracenia.’ I ciągle pytają: ‘Prezydencie Trump, mówiłeś, że nam pomożesz – gdzie jesteś? Giną tu ludzie. Gdzie jest Ameryka? Gdzie jest Izrael?’”
Mimo ogromnego ryzyka, demonstranci twierdzą, że to ich ostateczna walka.
„Jest w tym wszystkim nadzieja,” relacjonuje Melamed. „Mówią: ‘Nie poddamy się. Oni mają ograniczoną liczbę kul, a nas jest znacznie więcej.’ W Iranie mieszka 90 milionów ludzi. Nawet jeśli protestować będzie milion czy dwa – reżim nie da rady wszystkich zabić. To tylko kwestia tego, czy USA, Izrael i Zachód zdecydują się działać i powstrzymać rzeź.”
Juliana Taimoorazy podkreśla, że ta historyczna chwila dla Iranu i całego Bliskiego Wschodu wymaga modlitwy.
„Musimy się modlić o bezpieczeństwo młodych kobiet i mężczyzn przetrzymywanych w więzieniach. Modlić się za rodziny zabitych. Za odważnych, którzy wyszli na ulice. Musimy modlić się o boską mądrość dla premiera Netanjahu, dla Parlamentu Europejskiego, dla prezydenta Trumpa.”
Źródło: CBN News


