Wieści wydawnicze

Widziałem Boga Diospi Suyana – Szpital Nadziei

Widziałem Boga Diospi Suyana - Szpital NadzieiW latach dziewięćdziesiątych XX w. małżeństwo lekarzy wybrało się z plecakami do Peru. Wstrząśnięci warunkami, w jakich funkcjonuje społeczeństwo oraz służba zdrowia tego kraju, poczuli potrzebę działania. Ich wizją stało się wybudowanie w środku Andów nowoczesnego szpitala dla najbiedniejszych.
Ale jak temu sprostać, nie mając ani centa w kieszeni? W ciągu kilku lat spełnili to marzenie dzięki własnej inicjatywie i pomocy wielu osób oraz organizacji. Dziś klinika o nazwie Diospi Suyana (Ufamy Bogu) stoi dumnie pośród gór i służy wielu potrzebującym.

Dr Klaus-Dieter John razem ze swoją żoną, dr Martiną John, wciąż doświadczają w swym życiu, że dla Boga wszystko jest możliwe.

Dr John Klaus-Dieter wykształcenie medyczne w zakresie chirurgii zdobył na uniwersytetach w Johannesburgu i Berlinie, a następnie doskonalił swoje umiejętności na Harvardzie i Yale. Jego żona Martina zdobyła tytuł doktora pediatrii. Kształciła się również w Berlinie oraz na uniwersytecie Yale.

Rekomendacje:

Klaus John oczywiście wierzy w cuda. W jego życiu nie sposób nie dostrzegać Bożego działania.
– „Berliner Tagesspiegel” z dnia 23.03.2008 r.

Lekarz, który ma nieustającą więź z Bogiem!
– „Hamburger Abendblatt” z dnia 27.09.2009 r.

W tym dziele Bóg użył Johnów jako swojej prawicy.
– Pilar Nores de Garcia, żona prezydenta Peru.

Dane książki:

Autor: John Klaus-Dieter
Wydawca: Wydawnictwo SZARON

Fragment

Punkt sanitarny prowadziła pani Margery, angielska pielęgniarka – metodystka. Jej kategorię wagową należałoby raczej zaliczyć do ciężkiej, a sposób bycia do iście angielskiej powściągliwości. Wraz z czterema miejscowymi pomocnicami przyjmowała dziennie od 50 do 80 pacjentów. Była bardzo spokojna, kiedy Tina po raz pierwszy zachorowała na malarię, i z całą pogodą ducha zleciła jej lekarstwa, na które tamtejsze bakterie nie były odporne.

Wkrótce rozpalona twarz Tiny wróciła do normy. Ponieważ nie istniało tam dobre laboratorium, opieka lekarska sprowadzała się do diagnozy postawionej na podstawie obserwacji i do zaaplikowania tabletek. Niewiele wyższy standard przedstawiał szpital dziecięcy w Khumasi.

Hinduski lekarz, doktor Hunter, przyjmował każdego ranka do 200 małych pacjentów. Jego rozciągnięta lewa dłoń szybko obejmowała brzuch dziecka, przy czym palcem obmacywał wątrobę, a jednocześnie kciukiem śledzionę. Wolna prawa dłoń pozwalała mu na wpisywanie uwag do karty chorego. Kiedy zjawiliśmy się u niego w porze obiadowej, poinformował nas o czynnościach planowanych na popołudnie:
– Muszę się zaopatrzyć w papier, ołówki, benzynę i jedzenie – powiedział – a kto tego sam nie zdobędzie, nie będzie miał.

W różnych instytucjach medycznych brakowało tego wszystkiego, co w Niemczech było standardem. Poziom usług medycznych był tu zatrważająco niski. Jaki sens studiować w Moguncji przez sześć lat i zajmować się dziesiątkami stron teorii, gdy większość wyuczonego materiału nie znajdzie w Afryce żadnego zastosowania?

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.