Prześladowania

Nigeria: Największy od 2010 roku pogrom chrześcijan w stanie Plateau

tłumaczony "działaniami odwetowymi" pasterzy Fulbe

Plateau
Zdjęcie: World Watch Monitor / Youtube

W dniach 21-24 czerwca, od czwartku do niedzieli, przez stan Plateau przetoczyła się fala ataków uzbrojonych po zęby muzułmańskich pasterzy z ludu Fulbe na chrześcijańskie wioski. Według World Watch Monitor zginęło co najmniej 200 osób. Liczba ofiar może okazać się wyższa, gdyż nie znaleziono jeszcze wszystkich ciał, nie mówiąc o tym, że wielu spalonych żywcem ludzi nie można było zidentyfikować.

Gubernator stanu Plateau wprowadził w niedzielę godzinę policyjną,

obowiązującą od zmierzchu do świtu w dotkniętych przemocą okręgach Riyom, Barkin Ladi i Jos South, jednak nie powstrzymało to dalszych aktów przemocy. World Watch Monitor uzyskał informacje, że kolejne wioski padły ofiarą ataków nocą 25 czerwca.

Według informacji zebranych przez World Watch Monitor skala ataków była ogromna. Wśród ofiar są osoby, które zostały zasieczone na śmierć, kiedy wracały z pogrzebu pewnego starszego członka Kościoła Chrystusa pośród Narodów (Church of Christ In Nations). W innym ataku, w miejscowości Gana Ropp, zamordowany został wraz z żoną i synem pastor kościoła Zboru Bożego (Assembly of God) Musa Choji. Spalona została też zupełnie wieś Gidin Akwati. Ludzie, którzy z niej uciekli, nadal ukrywają się w buszu, ponieważ nie potrafią znaleźć dla siebie jakiegoś bezpiecznego schronienia.

Pewien pastor z kościoła ECWA (Evangelical Church Winning All), który ze względów bezpieczeństwa pragnął zachować anonimowość, powiedział w wywiadzie dla World Watch Monitor, że cała jego wioska została zamieniona w popiół i ponad 100 osób straciło życie w wyniku ataku, który miał miejsce w sobotę 23 czerwca.

Według jego relacji, około 3:30 nad ranem ponad 50 uzbrojonych po zęby pasterzy Fulbe otoczyło wioskę Nghar w okręgu Gashes. Spalili oni wszystkie domy, w tym dwa kościoły. Tylko garstce mieszkańców udało się ujść z życiem.

Rodzina jego żony została zdziesiątkowana.

Napastnicy zabili czternaścioro jej bliskich, między innymi matkę i siostrę. Zginęli też goście, którzy przybyli do nich z wizytą. Łącznie, w jednym tylko domu straciło życie 27 osób. Wszyscy spłonęli żywcem. Uratował się tylko jeden człowiek. Młodszemu bratu jego żony udało się uciec przez dach.

W niedzielę odbył się pogrzeb 75 ofiar napadu, które zostały pochowane we wspólnym grobie. Ciała niektórych ofiar były tak strawione przez ogień, że nie można było ich rozpoznać. Według informacji uzyskanych przez World Watch Monitor w dniu ataku we wiosce było zaledwie dwóch żołnierzy i jeden policjant, którzy jednak salwowali się ucieczką, kiedy pasterze rozpoczęli atak.

Pastor ten zaprzeczył też poglądowi, że pasterze działają z zemsty. „Żyliśmy z nimi w pokoju. Od kiedy, kilka miesięcy temu, w Plateau zaczął się kryzys, nasi ludzie nie zabili ani jednego Fulbe. Natomiast oni zabijali naszych ludzi jednego po drugim. Grzebaliśmy ich po postu i żyliśmy dalej” – powiedział. Według niego, z powodu utrzymującego się stanu zagrożenia, w niektórych miejscach ludzie nie wychodzą na pola, by je uprawiać, „ponieważ kiedy wychodzili, przybywali Fulbe i przyprowadzali swe krowy albo ich atakowali”.

„Ledwie kilka tygodni temu postrzelili jednego z młodszych braci mojej żony. Przeżył jednak dzięki Bogu. Zabraliśmy go do szpitala, by wyjęto mu kulę. Został wypisany w środę i w czwartek wrócił do domu, jedynie po to, by zginąć w sobotnim ataku” – powiedział.

Pastor Steve Kwol, przewodniczący Zielonoświątkowej Federacji Nigerii (ZFN) w Plateau Północnym, w którym znajdują się obszary dotknięte atakami, powiedział w wywiadzie dla World Watch Monitor, że do aktów przemocy dochodziło już wcześniej od co najmniej dwóch tygodni. Według niego pasterze napadali na ludzi udających się na farmy, a w dniach 21-24 czerwca nastąpiło apogeum tej przemocy.

„W czwartek (21 czerwca) pasterze zaczęli przeprowadzać bardzo poważne ataki na całe społeczności, które trwały nieprzerwanie w piątek, sobotę i niedzielę” – powiedział. Według niego jeszcze dwie wioski, Kwi i Dorowa, zostały zniszczone praktycznie w całości w poniedziałek, mimo obowiązującej godziny policyjnej i obecności wojska.

We wsi Dorowa większość nieruchomości została spalona, w tym cztery kościoły i przylegające do nich domy pastorów. Także w Kwi zostało podpalonych wiele budunków, w tym kościoły. Dokładna liczba ofiar śmiertelnych była trudna do oszacowania bezpośrednio po ataku, gdyż wielu ludzi uciekło i żyje teraz w obozach utworzonych w sąsiednich wioskach.

Ten czerwcowy akt przemocy był najnowszym epizodem w serii wielu ataków, których celem są chrześcijańskie społeczności w tym stanie. Przywodzi on na pamięć masakrę z marca 2010 roku, kiedy jednego dnia pasterze zamordowali 500 osób w miejscowości Dogon Na Hauwa. Było to najtragiczniejsze takie wydarzenie w najnowszej historii Nigerii.

Między 2010 a 2012 rokiem Plateau było epicentrum sekciarskiej przemocy w tym najludniejszym kraju Afryki. Jednak przez kolejne pięć lat uchodził za modelowy przykład stanu, w którym zwyciężał pokój.

Skończyło się to we wrześniu ubiegłego roku nową falą ataków na chrześcijańskie osady, a ich ilość znacząco zwiększyła się w tym roku. W największym stopniu dotknięte są nimi okręgi Riyom, Barkin Ladi, Bassa i Bokko.

W okręgu Bassa do dziś obowiązuje godzina policyjna, wprowadzona po atakach marcowych. W marcu w stanie Plateau przebywał prezydent Buhari, by zainicjować stanową Mapę Drogową do Pokoju i wyrazić determinację rządu federalnego do osiągnięcia pokoju. Jak na ironię, kiedy prezydent przebywał w tym stanie, Fulbe zaatakowali osady w Daffo, a krótko po jego wyjeździe do Abudży, uderzyli w Bassa. Wiele osób straciło życie w tych napaściach.

Czy te wydarzenia można nazwać starciami rolników i pasterzy?

Stowarzyszenie Nigeryjskich Chrześcijan (SNC) potępiło ostatnie ataki oraz zdecydowanie sprzeciwiło się retoryce opisującej te morderstwa jako zwykłe „starcia rolników i pasterzy” i oskarżającej chrześcijańskich rolników z ludu Berom o kradzież bydła i prowokowanie w ten sposób aktów przemocy.

Danladi Ciroma, przewodniczący Związku Hodowców Bydła w Nigerii „Miyetti Allah”, głównej grupy interesu ludzi Fulbe, nazwał te ataki „odwetowymi”. „O ile nie popieram zabijania ludzi, to należy powiedzieć prawdę, że ci, którzy przeprowadzili ataki, musieli być na misji zemsty” – powiedział w oświadczeniu wygłoszonym w poniedziałek po weekendowych pogromach. „Pasterze Fulbe stracili w ostatnich tygodniach około 300 krów. 94 krowy zostały ukradzione w wiosce Fan przez uzbrojonych młodych Beromów, a 36 zostało zabitych przez młodych Beromów. Poza tym, 174 krowy zostały skradzione”.

Jednak sekretarz tej organizacji, Othman Ngelzarma, krytycznie odniósł się do oświadczenia Ciromy i powiedział, że należy je uważać za jego „osobistą opinię”, a nie stanowisko organizacji.

Także Stowarzyszenie Nigeryjskich Chrześcijan odrzuciło te oskarżenia. Przewodniczący stanowego oddziału tej organizacji, dr Soja Bewarang, powiedział: „Potępiamy te bezbożne akty systematycznego ludobójstwa i uważamy je za celowe działanie, mające na celu zniszczenie kulturowego dziedzictwa mieszkańców Plateau, a w szczególności tych najbardziej dotkniętych obszarów”.

„Te zabójstwa przestają być starciami pasterzy i rolników”, są natomiast „zamierzoną próbą zdobycia i zajęcia ziemi, którą ludzie odziedziczyli po swych przodkach” – mówił dr Bewarang, który potępił też napad na szkołę biblijną dla afrykańskich misjonarzy we wsi Gana-Ropp.

„To jest wielki plan islamizacji Nigerii”

W odpowiedzi na głosy, że ataki pasterzy mają charakter odwetowy, pewien informator World Watch Monitor powiedział: „Tak jest zawsze w takiej sytuacji. Za każdym razem, gdy Fulbe chcą przeprowadzić atak, przyprowadzą swoje stada i będą niszczyć ludziom ich uprawy. A kiedy ludzie zareagują, to zniekształcą prawdę i przepływ informacji. Jednak to, co wydarzyło się w ten weekend, wykracza poza zwykłe starcia rolników i pasterzy. To jest wielki plan islamizacji Nigerii, ponieważ większość ofiar spała w swych domach, kiedy bojówki Fulbe zaatakowały ich wioski i zamordowały ich”.

Dlaczego stan Plateau jest tak ważny?

Nigeria, najludniejsze afrykańskie państwo, jest podzielona etnicznie i religijnie. Przez centralnie położony stan Plateau przebiega zapalna granica oddzielająca muzułmańską północ od chrześcijańskiego i animistycznego południa. Kiedy we wrześniu 2017 roku przemoc wróciła do Jos (stolicy stanu Plateau), eksperci ostrzegali, że problemy Jos mogą zburzyć względny pokój panujący w Plateau ostatnimi czasy, a potencjalne konsekwencje mogą być odczuwane daleko poza nim.

Jos jest postrzegane jak Nigeria w miniaturze. Zamieszkują w nim prawie wszystkie grupy etniczne, choć dominują w nim aktualnie trzy plemiona, które są większości chrześcijańskie. W Jos mieszczą się też centrale wielu nigeryjskich kościołów. Z tego względu zakłócenie spokoju w Jos może mieć wpływ na cały kraj, a szczególnie na chrześcijańską społeczność w Nigerii.

Źródło: World Watch Monitor
za Głos Prześladowanych Chrześcijan

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.