Refleksje

Gęba przeciwko niebu

"Cmoknij się Jezu"

Los AngelesNiektórzy artyści, gdy osiągną coś znaczącego, gdy dostaną jakąś nagrodę lub choćby wyróżnienie za swoją twórczość mają w zwyczaju dziękować Bogu za talent. Stojąc wśród burzy oklasków starają się w jakiś sposób oddać chwałę Jezusowi. Większość zaś w takich okolicznościach w ogóle nie wspomina o Bogu. Nikt się temu nie dziwi, bo przecież są to zazwyczaj uroczystości o charakterze świeckim.

Jakąż wobec tego sensacją było, gdy podczas tegorocznej 59 Gali Nagrody Emmy czyli „telewizyjnego Oskara”, jaka miała miejsce w niedzielę 16 września 2007 w Shrine Audytorium w Los Angeles, aktorka komediowa Kathy Griffin, odbierając statuetkę w kategorii: Wybitny Program Reality, powiedziała m.in.: „Wielu ludzi wychodzi tutaj i dziękuje Jezusowi za tę nagrodę. Chciałabym abyście wiedzieli, że z tą nagrodą nikt nie ma mniej wspólnego niż Jezus. A więc wszystko co mogę powiedzieć to: Cmoknij się Jezu! Teraz ta nagroda jest moim bogiem”. Zebrane tłumy buchnęły salwami śmiechu. Bądź co bądź, ta aktorka, to komediantka.

Nieważne czy dobrze przetłumaczyłem ostatnie, slangowe zdanie jej wypowiedzi [Suck it, Jesus, this award is my god now.”], bo i tak faktem jest, że natychmiast wycięto ten fragment nagrania w kolejnych relacjach z Gali, a słowa aktorki wywołały sporą dyskusję wśród Amerykanów i nie tylko.

Dlaczego zawracam Wam głowę, przywołując słowa tej niezbyt znanej postaci Hollywoodu? Ponieważ myślę, że są znakiem czasu postępujących zmian społeczeństwa XXI wieku.

Faktycznie, pani Griffin w jednym nie mija się z prawdą: Jezus rzeczywiście nie ma nic wspólnego z tą jej nagrodą, jak zresztą z wielu innymi nagrodami przyznawanymi w tym świecie. Jednak coś nie pozwoliło jej przemilczeć tej sprawy. Diabelnie zapragnęła jakoś wyróżnić się wśród innych zwycięzców i zrobiła to przekraczając granice rozsądku.

To jest ten znak czasów. Pycha życia i wynikająca z niej potrzeba zwrócenia na siebie uwagi, zaimponowania tłumom, popycha ludzi do coraz większego szaleństwa. Wielu ludzi owładniętych tym duchem, przestaje już liczyć się z Bogiem, a nawet ośmielają się kpić z Niego. „Przeciwko niebu podnoszą gęby swoje, a język ich pełza po ziemi” ? jak to opisał Asaf w Psalmie 73. Ostatecznie ten świat zmierza przecież do całkowitego buntu przeciwko Bogu pod przywództwem Antychrysta.

Bracia i Siostry! Bądźmy świadomi ducha czasów, który powolutku chce odwrócić skrycie nasze serca od Boga, aby w końcu je zwrócić otwarcie przeciwko Niemu. To, że dziś nie odważylibyśmy się wypowiedzieć takich słów jak Griffin, wcale nie oznacza, że tacy będziemy i za rok. Tak naprawdę zależy to od tego, czy będziemy pod wpływem Ducha Świętego, czy ducha tego świata. Niestety, znam ludzi, którzy kiedyś obdarzali Pana wielką czcią, a dziś śmieją się z Boga i z tych, którzy wciąż w Niego wierzą. Niech Pan zawsze będzie naszą świętością!

Marian Biernacki, Pastor Centrum Chrześcijańskiego Nowe Życie w Gdańsku
27 września 2007

pokaż więcej

Podobne wiadomości

2 komentarzy

  1. Chce tylko powtorzyc slowa Pastora Mariana „Niech Pan zawsze bedzie nasza swiatloscia!”

    Pocieszajacy jest jednak fakt ze wielu aktorow/ arytstow jest swiadoych tego Komu dziekowac i z kim dzielic sie swoimi sukcesami zyciowymi. Wiedza ze to od Pana Boga pochdzi wszelkie dobro tak jak i rowniez talenty.

    Bardzo dobrze ze my chrzescijanie mamy oczy i uszy otwarte na PRAWDE.

    A zyczeniami aby Bog dodal nam odwagi w stawianiu sie za prawda.

    Grazyna, Maria Hallman

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button