Ze świata

Kolejne dziewczęta uratowane z rąk porywaczy Boko Haram

Kolejne dziewczęta uratowane z rąk porywaczy Boko Haram, opowiadają o koszmarze, jaki przeżyły przez lata pobytu w niewoli. Nigeryjskie wojska odnalazły dwie spośród uczennic porwanych osiem lat temu w Chibok przez dżihadystów Boko Haram. Odnalezione to Mary Dauda i Hauwa Joseph.

W ostatnim okresie powróciła również z niewoli Mary Iliya, porwana przez dżihadystów w 2020 r. w Bolakile. Inną uwolnioną niedawno kobietą jest Rebecca Irmiya. Wszystkie te kobiety należą do Ekklesiyar Yan’uwa a Nigeria (EYN, Kościoła Braterskiego w Nigerii). Niestety nadal nie odnaleziono wielu innych porwanych kobiet.

Rebecca Irmiya (po prawej) została uwolniona razem ze swoim ośmiomiesięcznym dzieckiem, dziewięć lat po swoim porwaniu z obszaru Gulak w stanie Adamawa na północnym-wschodzie Nigerii. Po lewej stronie: dyrektorka służby kobiet EYN, Hassana Habu, w czasie odwiedzin u Irmiyi.

Dwie porwane uczennice z Chibok są na wolności

Generał major Christopher Musa, dowódca sił zbrojnych walczących z dżihadystami na tym obszarze, mówi, że Mary Dauda i Hauwa Joseph zostały znalezione 12 i 14 czerwca w dwóch różnych lokalizacjach. „Mieliśmy dużo szczęścia, że mogliśmy odzyskać dwie z dziewcząt z Chibok – powiedział. Hauwę Joseph odnaleziono 12 czerwca razem z innymi cywilami w pobliżu Bama, gdy wojsko usunęło obóz Boko Haram, podczas gdy Mary Daudę znaleziono później pod wsią Ngoshe na obszarze Lokalnej Guberni Gwoza niedaleko granicy z Kamerunem.

„Miałam dziewięć lat, gdy porwano nas z naszej szkoły w Chibok, a niedawno zostałam wydana za mąż i urodziłam to dziecko” – powiedziała Hauwa Joseph dziennikarzom w bazie wojskowej. Jej mąż i teść zginęli w najeździe wojska i kobieta została sama z niemowlęciem. „Porzucono nas, nikt się o nas nie zatroszczył, nikt nie dawał nam jedzenia” – powiedziała.

W ciągu ostatniego roku bardzo wielu bojowników Boko Haram wraz z rodzinami poddało się, uciekając przed bombardowaniami rządowymi i walkami wewnętrznymi z rywalizującą organizacją Państwo Islamskie w Prowincji Afryki Zachodniej. Niektórzy z nich żałują swoich czynów i potępiają swoje działania przeciwko ludzkości.

Od 2009 roku w konflikcie wywołanym przez Boko Haram zginęło ponad 40 tys. osób, a kolejne 2,2 mln. zostało przesiedlonych.

Mary Dauda, która w czasie porwania miała 18 lat, kilka razy była wydawana za mąż za różnych bojowników Boko Haram w lesie Sambisa. „Głodzili nas i bili, jeśli ktoś nie chciał się modlić” – powiedziała. Dauda postanowiła uciec i powiedziała mężowi, że idzie w odwiedziny do innej byłej uczennicy z Chibok, mieszkającej w górach Dutse niedaleko Ngoshe, w pobliżu granicy z Kamerunem. Dzięki pomocy pewnego starszego człowieka, mieszkającego z rodziną poza wsią, Dauda przez całą noc szła do Ngoshe, gdzie rano oddała się w ręce wojska. „Wszystkie pozostałe dziewczęta z Chibok są żonami i matkami. W Sambisa zostawiłam ponad 20 z nich – powiedziała. – Jestem bardzo szczęśliwa, że wróciłam”.

Dwie kolejne porwane kobiety są na wolności

Mary Iliya, którą porwano w 2020 r. odwiedziła siedzibę EYN w towarzystwie swojego wuja i przedstawicieli kościoła, którym powiedziała, że w czasie porwania odmówiła wyjścia za mąż. Z tego powodu była głodzona, czasem odmawiano jej posiłku przez kilka dni.

Z powodu trudności, postanowiła uciec wraz z inną kobietą. Wymknęły się nocą i trafiły na tropicieli, sekcję Boko Haram, których poprosiły o pomoc w dotarciu do głównej drogi. Tropiciele zażądali zapłaty, ale jeden z nich się nad nimi zlitował i zgodził się pójść z nimi 10 czerwca do miasta Pulka. Tam kobiety spotkały nigeryjskich żołnierzy, którzy pomogli im skontaktować się ze swoimi krewnymi.

W Sambisa widziały około 10 byłych uczennic z Chibok. Niektóre z nich nie chciały uciekać. Ojciec Iliyi został postrzelony w głowę, ale dzięki Bogu przeżył i przebywa obecnie w obozie mieszkalnym.

Krajowa Rada Starszych Kościoła Braterskiego (EYN) w czasie świętowania powrotu Mary Iliya, która siedzi w przednim rzędzie obok prezydenta EYN, Joela S. Billi (w środku na przedzie).

Rebecca Irmiya powiedziała, że razem z sześcioma innymi dziewczętami została zabrana przez czterech dżihadystów do Sambisa.

„Później poślubiono mnie z jednym z nich – powiedziała.  – Zebrali swoich przywódców, by oficjalnie poświadczyć małżeństwo. Zapłacili 20 tys. naira jako cenę za ślub. Dali mi te pieniądze. Nie pozwalano nam wychodzić. Mężowie przynosili to, czego potrzebowałyśmy. Żyłyśmy pod ścisłym nadzorem. Nie wiedząc, co się dzieje, słyszałyśmy strzelaninę wokół nas w Sambisa. Pociski latały dookoła. Otoczyli nas żołnierze. Stłoczyli nas i umieścili pod drzewem, gdzie zapytali o nasze imiona i nazwiska. Powiedziałam, że nazywam się Rebecca Irmiya i że porwano nas z Gulak. Zabrali nas do Gwoza”.

Irmiya powiedziała, że jedna z kobiet zginęła od zabłąkanego pocisku, zostawiając swoje małe płaczące dziecko. „Poprosili, bym wzięła dziecko. Powiedziałam im, że mój ojciec nadal żyje. Dałam im jego numer telefonu. Gdy się z nim skontaktowali, natychmiast przyjechał, by mnie zabrać. Pewna kobieta z Gwoza zgodziła się wziąć osierocone niemowlę i mogłam spokojnie wrócić z moim ojcem do domu”.

Gdy ją porwano, Irmiya miała 13 lat i chodziła do gimnazjum. „Z powodu braku opieki lekarskiej straciłam w Sambisa dwoje dzieci – powiedziała. – Bardzo się cieszę z powrotu do domu i chcę wrócić do szkoły”. Jej ojciec powiedział: „Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy znowu ją zobaczyć. Nie spodziewaliśmy się, że jeszcze ją zobaczymy. Modliliśmy się za nią”.

Źródło: Church of the Brethren Newsline, Nigeria
Za Głos Prześladowanych Chrześcijan

Podobne: Nigeria: Odzyskanie dwóch dziewcząt z Chibok

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button