Ze świata

Irańska deklaracja wojny prowokuje Izrael

„Od teraz już zawsze będziemy popierać i pomagać jakimkolwiek krajom i grupom walczącym z reżimem syjonistycznym gdziekolwiek na świecie i nie boimy się tej deklaracji”. Słowa te wypowiedział irański przywódca, Ajatollah Chamenei w ostatni piątek na Uniwersytecie Teherańskim. Chamenei, który przez większość obserwatorów sceny jest uważany za ostateczny autorytet w Iranie, dodał: „Reżim syjonistyczny jest w tym regionie prawdziwym guzem nowotworowym, który powinien być usunięty… i z całą pewnością tak się stanie”. Irański przywódca nadmienił nawet , że 5,7 z 7 milionów ludzi zamieszkujących Izrael to Żydzi, co w jego oczach usprawiedliwia eliminację tego państwa”.

Sprawa potencjalnego izraelskiego ataku na obiekty nuklearne Iranu stała się bardziej pilna w tym tygodniu w następstwie wywiadu z ministrem , Ehudem Barakiem, w którym oświadczył on, że w lipcu Iran będzie miał tyle podziemnych ośrodków, że skuteczny atak będzie bardzo trudny. Zaledwie kilka dni wcześniej Mosze Jaalon, były szef sztabu IDF, powiedział, że „uderzenie we wszystkie irańskie ośrodki jest możliwe”, przez to sprzeciwił się wielu ekspertom, którzy twierdzą że atak byłby nieskuteczny. Jaalon dodał: „Jakiekolwiek miejsca ochraniane przez ludzi mogą być infiltrowane przez ludzi”.

Komentarz:

Specjaliści już zaczęli debatę, czy oświadczenie Chamenei stanowi casus belli – zdarzenie lub incydent, który usprawiedliwia wojnę. Ostatnie oświadczenia idą znacznie dalej niż „zwyczajna” irańska retoryka (tak na prawdę wcale nie jest zwyczajna), wyrażając poparcie dla każdego, kto zaatakuje Izrael lub Żydów na świecie. Istnieją niewielkie wątpliwości, czy Iran, mając okazję, próbowałby wyeliminować państwo żydowskie. Specjaliści i naukowcy mogą więc zastanawiać się nad znaczeniem i definicjami oświadczeń Chamenei’ego, ale Izrael nie może sobie pozwolić na luksus ich ignorowania.

Dlatego też atak na Iran zbliżył się do poziomu prawdopodobieństwa, jakiego nie obserwowaliśmy wcześniej, zarówno w Izraelu jak i USA. William Panetta, sekretarz obrony USA powiedział, że do czerwca istnieje prawdopodobieństwo izraelskiego ataku na Iran, choć zarówno on jak i prezydent Obama ostrzegli przed nim Izrael. Wygląda więc na to, że wspólny amerykańsko-izraelski atak wydaje się mało prawdopodobny.

Istnieje sporo spekulacji na temat tego, jak mógłby wyglądać izraelski atak na nuklearne instalacje w Iranie. Mówią one o pociskach moździeżowych z łodzi podwodnych przy wybrzeżu irańskim, myśliwcach bojowych oraz siłach lądowych. Dla Izraelczyków jest jasne, jakie są możliwości wojsk izraelskich (możliwe także, choć mało prawdopodobne wydaje się wykorzystanie dodatkowo potencjału amerykańskiego). Podobnie, choć nie wszystko można wiedzieć z góry, istnieje powód, by uważać, że Izrael dysponuje również wywiadem zdolnym do oceny irańskiej odpowiedzi i może odpowiednio się na nią przygotować. Nie oznacza to, że Izrael uniknie ofiar, ale – stawiając sprawę bez ogródek – że oczekiwany koszt nie przebije zysków.

Pojawiają się pytania, na ile skuteczny będzie atak, by zatrzymać lub znacznie spowolnić irański program nuklearny i jak odpowiedzą inni gracze w regionie. Co prawda kraje takie, jak Egipt, Arabia Saudyjska oraz małe państwa zatoki będą szczęśliwe, że Iran osłabnie, co jednak z państwami i graczami, takimi jak Syria, Pakistan, Hezbollah, Hamas, a nawet Turcja? Czy z zamierzenia niewielka operacja z jasno określonymi celami doprowadzi do wywołania regionalnego konfliktu?

Po raz kolejny raz Izrael został postawiony w sytuacji bez wyjścia, gdzie przywódcy krajów muszą wybierać mniejsze zło. Jeszcze raz stają na przeciw zagrożeniu ich egzystencji. Dlaczego wspólnota międzynarodowa po raz kolejny pozwala na taki rozwój sytuacji? Dlaczego jedyny bastion praw człowieka na Bliskim Wschodzie jest zmuszony stawiać czoła tak nienawistnemu systemowi sam jeden? To nie powinien być jedynie problem Izraela – przywódcy Iranu wyśmiewają się i występują przeciw podstawowym wartościom ludzkości, choć „ludzkość” najwidoczniej uważa, że to w porządku. Przynajmniej tak długo, jak Izrael dźwiga ten ciężar. Jeśli pójdziemy na kompromis z „człowieczeństwem”, kim się przez to staniemy?

za Word of Life w Izraelu

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.