Ze świata

Intensywna dyplomatyczna walka dotyczącą państwa palestyńskiego

W poniedziałek (13 VI) premier Beniamin Netaniahu był we Włoszech i spotkał się z premierem Silvio Berlusconim, który wyraźnie zadeklarował, że Włochy nie poprą Arabów Palestyńskich wzywających do powołania ich państwa. We wtorek Netaniahu spotkał się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, Jerzym Buzkiem, by rozmawiać na ten sam temat. Nie otrzymał od Buzka żadnych gwarancji, poza stwierdzeniem, że Unia Europejska jest zainteresowana kontynuowaniem rozmów pokojowych pomiędzy stronami.

Izraelski premier powiedział, że ma nadzieję przekonać 30-50 krajów do głosowania przeciwko państwu palestyńskiemu w spodziewanym we wrześniu głosowaniu w Zgromadzeniu Generalnym ONZ. Niemcy i USA już zapowiedziały, że są przeciwne tej idei. Wygląda na to, że bitwa toczona przez Netaniahu uzyska wsparcie „moralnej większości” narodów. Około 110 krajów już uznało państwo palestyńskie, Autonomia Palestyńska ma nadzieję uzyskać we wrześniu 150 głosów.

Komentarz:

Wydaje się, że liczba 150 (lub 110) za ustanowieniem państwowości Palestyńskiej wobec 30 jest tak przytłaczająca, że sprawa jest przesądzona. Ale tak nie jest. Ktoś może nawet argumentować, że ONZ jest mało znacząca w całym procesie. Zgodnie z informacjami na stronie internetowej ONZ, organizacja ta „nie posiada żadnych uprawnień do uznawania państwa lub rządu. To akt przysługujący wyłącznie państwom i rządom, które mogą uznać bądź wycofać swe uznanie”.

Co więcej, tylko państwa mogą stać się członkami ONZ, a następuje to tylko po zatwierdzeniu wniosku przez Radę Bezpieczeństwa. Potem sprawa jest przedstawiona Zgromadzeniu Ogólnemu, gdzie potrzeba większości dwóch trzecich głosów. AP wiedząc, że USA prawdopodobnie zawetują propozycję w Radzie Bezpieczeństwa, próbuje zignorować zasady, próbując najpierw przeforsować wniosek w Zgromadzeniu Ogólnym, a następnie po uzyskaniu tam wsparcia, utrudnić USA zgłoszenie weta w Radzie Bezpieczeństwa.

Głosowanie w ONZ, niezależnie od tego, czy odbędzie się w Zgromadzeniu Ogólnym, czy w Radzie Bezpieczeństwa, nie ma prawnej mocy wiążącej. Mogą być naukowcy, którzy się z tym nie zgodzą, argumentując, że były wcześniej rezolucje ONZ mające prawną moc wiążącą, powołujące do życia państwo, tak jak np. rezolucja Zgromadzenia Ogólnego nr 181, która powołała do życia Izrael. Jednakże prawna legalność Izraela nie opiera się na tej rezolucji, ale na wcześniejszej decyzji z San Remo z roku 1920, a kraj został uznany przez inne państwa po jego utworzeniu. Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego to tylko rekomendacja i nie jest wiążąca, a wracając do roku 1947, Arabowie również odrzucili Rezolucję 181, trudno więc byłoby jej używać jako precedensu.

O co zatem chodzi z głosowaniem w ONZ? Jak to nazwał Netaniahu, to po prostu bitwa o moralną większość, co znaczy po prostu o głosy krajów zachodnich. Jakiejkolwiek rezolucji, która nie posiada wsparcia tych demokracji, brakuje moralnej legalności, przypuszczalnie więc państwo palestyńskie nie będzie traktowane przez nie odpowiednio. Ponieważ to poszczególne kraje posiadają klucz do uznania państwowości, najważniejsze są relacje dwustronne.

Jeśli pomimo wszystkich różnic, Rady Bezpieczeństwa ONZ zaaprobowałaby ewentualny wniosek AP, a to zyskałoby większość dwóch trzecich w Zgromadzeniu Generalnym, wtedy sytuacja byłaby inna. Nadal ONZ nie ma uprawnień do uznania państwa, jednakże takie głosowanie poprzedzałoby tylko logiczne uznanie państwa palestyńskiego, przez członków ONZ, w ramach relacji dwustronnych.

W tym kontekście pojawiają się jeszcze dwa spostrzeżenia: 1) USA i Unia Europejska zainwestowały w proces pokojowy wiele czasu, wysiłków, prestiżu i pieniędzy. Nie są teraz skłonne pozwolić, by to im się wyślizgnęło z rąk. Co więcej, nie są zainteresowane, by przegrać w ONZ ze zjednoczonym światem muzułmańskim, który wspiera powołanie państwa palestyńskiego. Dlatego zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami, możemy teraz oczekiwać niezwykłej dyplomatycznej aktywności w nadchodzących miesiącach z niesamowitą presją na Izrael, by zgodził się na: a) linię z roku 1967 jako punkt wyjściowy dla negocjacji; b) całkowite wstrzymanie budowy osiedli oraz c) zasadę podziału Jerozolimy. 2) Obecnie wydaje się, że moralna większość jest przeciwna powołaniu państwa palestyńskiego. Pytanie, co stanie się we wrześniu, gdy prawdopodobnie nie powiodą się wysiłki AP zmierzające do utworzenia państwa.

źródło: Word of Life w Izraelu

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.