Muzyka

Citizen Way – 2.0

Citizen Way 2Formacja Citizen Way pochodzi ze stanu Illinois w USA. Utworzyli ją bracia, a właściwie dwie grupy braci, którzy poznali się na Judson University w 2004 roku (Ben i David Blascoe odpowiedzialni za sekcję rytmiczną oraz Ben i Josh Calhoun – odpowiednio: wokalista i gitarzysta. Ben Blascoe ostatecznie opuścił grupę w 2015 roku).

Początkowo działali pod szyldem The Least of These. Z perspektywy czasowej ich dorobek muzyczny nie wygląda może imponująco, to zaledwie dwa albumy: ”Love is the evidence” wydany w 2013 roku i ”2.0”, który ukazał się w ubiegłym roku. Jakiś czas temu usłyszałem kilka kompozycji z tej drugiej płyty i wydały mi się na tyle interesujące, że postanowiłem się jej bliżej przyjrzeć.

To współczesna muzyka chrześcijańska,

jednakże słychać wpływy pop-rockowe czy inspiracje funkiem. Nie brakuje również uduchowionych, balladowych fragmentów i tekstów opartych na ciężkich doświadczeniach życiowych (żona wokalisty poroniła ich syna Jeremiasza). Proces tworzenia płyty był dla Ben’a Calhoun’a swoistą terapią i pierwszy singiel ”When I’m with you” stanowił emanację jego stanu ducha w ówczesnym momencie.

Wspomina: ”Tak wiele rzeczy przewija się przez ten utwór. Napisałem w nim jak śmierć przybliżyła mnie do życia, jak wyzwoliła we mnie takie pokłady miłości do moich małych córek… miłości, której w innych okolicznościach nie byłbym w stanie dać”.

Osobista tragedia nie zachwiała jednak jego wiary w Boże Słowo.

Słowo, które zawsze mu towarzyszyło. ”Mam poczucie, że nie jestem sam w tej norze lisa. Przyjąłem strzał, ale przynajmniej jestem tam z Bogiem”. Utwór zaczyna się chóralną introdukcją (podobno są to fani zespołu), szybko nabiera tempa, podniosłości, towarzyszy nam zapadająca w ucho melodia. Ale największą jego siłą jest tekst. ”To są rzeczy, o które muszę się modlić, bo nie potrafię znaleźć pokoju w inny sposób. Wewnątrz jestem chaosem, ale boję się to pokazać. Nic wokół mnie nie jest OK, ja nie czuję się OK, ale dobrze jest wiedzieć, że mogę podążać tą drogą. Kiedy jestem z Tobą, to czuję, że nadchodzi w tym wszystkim przełom. Wszystko z powodu Ciebie Jezu. Kiedykolwiek, gdziekolwiek, niezależnie od bólu w sercu, nigdy to nie jest zbyt duży ciężar dla Ciebie. Posiniaczony i zdruzgotany, nie muszę udawać ”. Niesamowite zestawienie złamanego serca i wiary w Bożą miłość i opiekę.

Utwór ”Bulletproof” to już inna stylistyka.

Fajny groove, puls basowy, świetne harmonie wokalne przywodzą mi obrazy z lat 70-tych i dokonania artystów z wytwórni Motown. Płynie zwiewnie i lekko niczym latawiec po niebie więc początkowo nie wgłębiam się w tekst, tylko daję się ponieść. No dobrze. Przewijam do początku. ”Żyłem w stanie permanentnego ataku. Zwodnicze strzały mojej przeszłości, nie miałem nadziei. Ale teraz nie patrzę już wstecz, bo mam swoją zbroję, nie czuję strachu, nie mam wątpliwości, że zostanę zestrzelony. Jestem kulodporny! Dzięki Tobie”. Jak ktoś potrzebuje podładować baterie, to jest to znakomity powerbank. Mocny riff gitary i miarowe uderzenia perkusisty oznaczają, że wjeżdżamy na kolejny poziom tej konstrukcji.

Utwór ”Elevated” to świetny pojedynek wokaliz, dzieje się tu tyle, że można nimi obdzielić kilka utworów. Co chwile zmienia się tempo, artykulacja, co chwilę niczym Plejady spadają wielogłosy, chórki. ”Jest czymś wspaniałym jak każdego dnia podnosisz mnie wyżej i wyżej, nagle jestem w chmurach i nie spadam, bo moje serce jest pełne ognia, chcę żyć, chcę kochać, chcę iść tam gdzie mnie zabierzesz, chcę biec, skakać, latać. Podniesiony, nie własną siłą, ale Duchem. Podniesiony przez Króla”. Czuję się jakbym siedział z Robertem Kubicą w samochodzie fabrycznym WRC i rozgrzewał silnik przed startem. Jest moc! Szybko przeskakuję w pendolino, bo rozpoczyna się ”Bigger”. Jeden z krótszych utworów, tempo jest mocno podkręcone, co jednak nie spycha przekazu na drugi plan.

”Kiedyś włożyłem Cię w pudełko. Kiedy wszystko było w porządku stałeś tam, na półce. Przybiegałem do Ciebie kiedy potrzebowałem pomocy. Ale to przeszłość. Jesteś większy niż moje problemy, Ty już je rozwiązałeś. Wszechświat podlega Tobie, więc któż może mi się przeciwstawić. Jesteś WIĘKSZY”. Utwór ”Rivals” to potężny zastrzyk wiary. ”Czy nie czujesz się jakbyś od zawsze walczył, w wojnie, której nie jesteś w stanie wygrać. Co gdy powiem, że ja też tam byłem i napawa mnie dumą fakt, że zwycięstwo nad ciemnością i kłamstwem jest możliwe. Kiedy patrzymy na Syna, nasza bitwa jest już wygrana. Nie mamy przeciwników. On ich nie ma.”

Zakończmy balladowo, akustycznie. ”Kiedy mrok nie odchodzi, gdy bitwa się nie kończy, i każdy Twój oddech niesie wszystko co posiadasz, kiedy zastanawiasz się czy już zawsze tak będziesz się czuć, posłuchaj Pana Niebios: będę cię podtrzymywał gdy będziesz złamany, jak ojciec i przyjaciel, przeprowadzę Cię przez ciemność, aż zobaczysz słońce”.

Przyjemna w słuchaniu płyta z głębokim przesłaniem. A przy takim “Elevated” moja noga na gazie nagle staje się ciężka. Szerokości!

Napisał: Artur F.
źródło: Radio Chrześcijanin

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Adblock Detected

Prosimy o wsparcie, wyłączając blokadę reklam.