Różne

Była muzułmanka o dzieleniu się Ewangelią we wrogim świecie

islam chustaW dzisiejszym społeczeństwie widzimy rosnący brak tolerancji dla przeciwnego punktu widzenia. Media głównego nurtu i dominująca „kultura przebudzonych” chcą zmusić chrześcijan do milczenia. Obrona wartości biblijnych może prowadzić do izolacji społecznej lub trudności w pracy, przez co tak wielu postanawia nic nie mówić. Zamiast tego, cierpimy w milczeniu, gdy nasze dzieci są zalewane wpływami demonicznymi, a nasze społeczności rozdziera pleniący się grzech i niekontrolowany pęd za własnym interesem.

Jak w takim klimacie głosić Ewangelię i nieść przekaz o nadziei, pokoju i miłości światu, który tak rozpaczliwie go potrzebuje? Często zmagam się z tym pytaniem, gdy mam do czynienia z innymi rodzicami, z trójką nastolatków we własnym domu i z całą rodziną muzułmanów, która nie akceptuje Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela.

Na obszarze apologetyki, wielu godnych uwagi uczonych spędziło wiele lat na doskonaleniu intelektualnych zdolności obrony Biblii dosłownie w każdych okolicznościach, czy to w kampusie uniwersyteckim, czy przed centrum islamskim. Szczerze podziwiam ich zdolności i wytrwałość, gdy nawet wobec bardzo wrogo nastawionych słuchaczy nigdy się nie wycofują, ani nie ulegają opozycji. Jednak to obszar nie dla wszystkich. Może być onieśmielający i szczerze mówiąc, skłaniam się ku szukaniu innego sposobu.

Niedawno poznałam nowo narodzoną chrześcijankę, która jest w związku małżeńskim z muzułmaninem. Gdy ponad dziesięć lat temu wzięli ślub, kobieta jeszcze nie znała Pana, dlatego religia nigdy nie była między nimi problemem. Teraz, gdy regularnie chodzi na zgromadzenia kościoła i ma nową pasję dla Chrystusa, bardzo pragnie, by mąż do niej dołączył. On jednak jest gorliwym muzułmaninem, w dodatku dobrze obeznanym z muzułmańskimi komentarzami na temat chrześcijaństwa, które dostarczają mu wielu argumentów przeciwko jej nowo odnalezionej wierze w Chrystusa. Kiedyś zabrała męża na spotkanie z pastorem, który odpowiedział na jego argumenty, on jednak nie uległ ani na centymetr. Sfrustrowana sytuacją, przyszła do mnie po radę. Wysłuchałam, jak porównuje islam z chrześcijaństwem, i byłam przekonana, że próby intelektualnego zmagania się z mężem przynoszą skutek przeciwny do zamierzonego.

Dzielić się Ewangelią w dzisiejszym świecie

Oto kilka nadrzędnych zasad, które odnoszą się do jej sytuacji, oraz wskazówki, jak w duchu modlitwy dzielić się Ewangelią w dzisiejszym świecie.

Po pierwsze i przede wszystkim, musimy pamiętać, że „łaską zostaliście zbawieni przez wiarę; i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Efezjan 2:8-9; BW). Przyjmujemy Chrystusa, ponieważ Bóg wezwał nas do wiary. Nikt z nas nie ma mocy, by nakłonić kogoś do uwierzenia. Bóg to robi. My natomiast pozostajemy wierni Jego Słowu, jednocześnie mając świadomość, że „mowa o krzyżu jest bowiem głupstwem dla tych, który giną, ale dla nas, którzy jesteśmy zbawieni, jest mocą Boga” (1 Koryntian 1:18; UBG). Nie przestajemy wierzyć, że ktoś może być zbawiony, ale jeśli nasze własne słowa do niego nie docierają, nasze czyny mogą być bardziej skuteczne, niż argumenty.

To nas prowadzi do drugiej zasady: Tak więc jako wybrani Boga, święci i umiłowani, przyodziejcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość” (Kolosan 3:12; UBG). Mamy polecenie, by głosić Ewangelię, ale nasz charakter powinien odzwierciedlać, dlaczego wzywamy innych do wiary w Chrystusa. Przypuśćmy, że mamy jesteśmy cierpliwi w gorącej dyskusji, albo wybaczamy komuś w konflikcie, nawet, jeśli to nie my zawiniliśmy. Takie zachowanie może wzbudzić czyjeś zainteresowanie lub ciekawość znacznie większą, niż sprawne odparcie jego stanowiska. Tak właśnie poradziłem mojej znajomej: „Niech twój mąż zobaczy, jak Chrystus cię przemienia. Bądź wzorem dla swoich dzieci. Pokaż im, dlaczego Jezus jest tak wspaniały w porównaniu z tym, co proponuje ich ojciec”.

To z kolei prowadzi do trzeciej zasady: korzystania z mądrości i rozeznania. Mój zbór niedawno poprosił mnie o pomoc w rozwoju nowego, lokalnego programu ewangelizacyjnego skierowanego do muzułmanów. Jeden z uczestników opowiedział mi, że czuł się kompletnie przytłoczony, gdy świadczył wobec gorliwego muzułmanina i zaczął odpowiadać na wiele fałszywej krytyki przeciwko Ewangelii. Sam byłam wiele razy w podobnej sytuacji, i chociaż umiem odpierać takie argumenty, często słyszę, jak Pan mówi: „Nie rzucaj swoich pereł przed świnie”. Wtedy uprzejmie kończę dyskusję i zmieniam temat.

Wielokrotne dzielenie się Ewangelią z kimś, kto wyśmiewa się z Chrystusa, jest jak rzucanie pereł przed świnie. Nie ma żadnej korzyści w niesieniu przesłania o zbawieniu komuś, kto nie ma innego celu, niż znieważenie go, po czym powrót do swoich złych czynów. Musimy być świadomie otwarci na głos Boga, by dzięki rozeznaniu zidentyfikować takie osoby i uprzejmie wycofać się z walki. To nie znaczy, że zgadzamy się z ich fałszywą doktryną. Powinniśmy jednak wyczuć, czy kontynuowanie dyskusji prowadzi jedynie do dalszej walki i może przeszkodzić dotarciu do bardziej otwartych osób, które mogą być w pobliżu, słuchając lub przyglądając się. Jezus uczył apostołów, jak radzić sobie z odrzuceniem: „A jeśli ktoś was nie przyjmie i nie usłucha waszych słów, wychodząc z tego domu albo miasta strząśnijcie pył z waszych nóg” (Mateusza 10:14; UBG).

Podsumowując, nasza pasja dzielenia się darem zbawienia dostępnym przez wiarę w Chrystusa powinna być temperowana przez cechy, jakimi jesteśmy obdarzeni dzięki nowemu życiu w Nim. Mamy być roztropni jak węże i niewinni jak gołębie. Głoszenie w upadłym świecie wymaga delikatnej równowagi między pokorą braterską miłością i rozeznaniem. Powinniśmy chodzić w duchu modlitwy i mądrości, by rozpoznawać, gdy Pan stawia nas przed otwartymi drzwiami lub przed takimi, które tylko On może otworzyć. Ostatecznie, wybór należy do Niego. „W miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania swojej woli, ku uwielbieniu chwalebnej swojej łaski, którą nas obdarzył w Umiłowanym” (Efezjan 1:4-6; BW).

Autor: Hedieh Mirahmadi

Hedieh Mirahmadi przez dwadzieścia lat była gorliwą muzułmanką, pracując na obszarze bezpieczeństwa państwowego, aż doświadczyła odkupieńczej mocy Jezusa Chrystusa i otrzymała nową pasję dzielenia się Ewangelią. Teraz pełno-etatowo poświęca się działającej online służbie Resurrect Ministry, by dzięki możliwościom internetu nieść Ewangelię o zabawieniu w Chrystusie ludziom ze wszystkich narodów. Hedieh prowadzi też codzienny podcast LivingFearlessDevotional.com.

Źródło: The Christian Post

Inne: Pobożna muzułmanka zwróciła się do Jezusa co wpędziło ją w wielkie kłopoty

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button