Muzyka

Wywiad: Blessing Offor i minialbum „Brighter Days”

Blessing Offor

Obdarzony licznymi talentami piosenkarz i autor piosenek, Blessing Offor, wydał w lutym swój pierwszy minialbum „Brighter Days” firmowany przez Bowyer & Bow, muzyczną markę wydawniczą Chrisa Tomlina, we współpracy z Universal/Capitol Chirstian Music Group. Skłaniające do myślenia teksty, którym towarzyszy wspaniały głos Blessinga i doskonałe rzemiosło muzyczne, napełniają płytę zaraźliwym optymizmem, płynącym wprost z mikrofonu. Zdolność piosenkarza do wyrażania żywych emocji jest niezaprzeczalna, a każda piosenka ukazuje jego nieprzeciętny wizerunek muzyczny.

Najmłodszy z sześciorga rodzeństwa, pochodzący z Nigerii piosenkarz i autor tekstów, w wieku sześciu lat wyemigrował razem ze swoim wujem do Stanów Zjednoczonych. Od urodzenia nie widział na jedno oko i rodzice wysłali go do Stanów w nadziei na przywrócenie mu wzroku. Niestety, w wieku 10 lat Blessing Offor całkiem oślepł. Wcześniej zaczął przejawiać talent do gry na fortepianie, który zaczął rozwijać dzięki pomocy swoich szkolnych nauczycieli. Wkrótce trafił na Uniwersytet Belmont, doskonaląc swoje rzemiosło w Music City. W jego muzyce brzmią nuty pop, Motown i soul, zawarte w piosenkach o optymizmie, nadziei i znajdywaniu srebrnych nici w ciemnych chmurach. W wywiadzie TCB Exclusive, Blessing mówi o pozostawaniu wiernym samemu sobie na nowym minialbumie, w którym celowo miesza elementy brzmieniowe, a dzięki mocy współpracy przekracza gatunki muzyczne.

Gratulacje z powodu wydania nowej muzyki!

Opowiedz nam o nowym minialbumie, co było twoją inspiracją?

Uwielbiam piosenki i uwielbiam je pisać. Jestem chrześcijaninem, a gdy przeniosłem się do Nashville, uświadomiłem sobie, że koncepcja jest tam dwutorowa: lider muzyki uwielbienia, albo bardziej nurt główny. Gdzie jest Blessing? Ale mój mózg tak nie funkcjonuje, ja po prostu piszę piosenki. Spotkałem się z ludźmi z Capitolu i Chrisem [Tomlinem] i powiedziałem, że jestem zadowolony z każdego miejsca, w którym mogę być sobą, to znaczy kimś, kto uwielbia piosenki, i kto pisze je o całym sobie. Blessing Offor jest chrześcijaninem i facetem, który doświadcza życia, dlatego lubię pisać piosenki, które obejmują całą moją osobę.

Co jest dla ciebie wątkiem łączącym, który wiąże utwory, tworząc z nich jeden projekt? Czy ten wątek ewoluował w trakcie tworzenia, czy może był częścią pierwotnej wizji?

Na minialbumie jest sześć utworów. Wszystko zaczęło się od „Tin Roof”, który wpadł dokładnie w to ucho, w które miał wpaść. To podstępna piosenka, bo gram ją na koncertach, które nie odbywają się w kościołach. Zwykle nie myślę o moich piosenkach jako granych dla kościoła lub nie dla kościoła – to po prostu piosenki. Są zatem ludzie, którzy słyszą „Tin Roof” i nie mają żadnych duchowych odniesień, a rozumieją jej ducha, i są tacy, którzy od razu łączą się z nią na duchowym poziomie. Obie grupy są dla mnie w porządku, chcę, by ludzie po prostu to czuli. Chcę pisać piosenki, które pozwalają innym zobaczyć w nich siebie, gdziekolwiek są. Myślę, że wszystkie utwory na tym albumie są temu wierne.

Czy jest na płycie jakiś utwór lub tekst, który teraz znaczy dla ciebie coś innego, niż w czasie, gdy go pisałeś?

Jest piosenka nazwana „Believe”. Słowa są takie: „Co jeśli wiesz o czymś, o czym ja nie wiem / co jeśli chcesz czegoś, czego ja nie chcę / jeśli nie dasz mi tego, czego chcę, ale dasz mi to, czego potrzebuję / czy to dość, aby wierzyć”. Gdy piszesz piosenkę i potrzebujesz czegoś, co przeprowadzi cię od wersetu do chóru, jesteś bardzo metodyczny. Ale gdy potem spojrzałem wstecz na te słowa, uświadomiłem sobie, że przypadkiem napisałem coś bardzo głębokiego. To przestrzeń twórczego przepływu, która pozwala osiągnąć cel, a gdy potem patrzysz wstecz, wiesz, że to dar. Z perspektywy czasu, tekst dotyka cię inaczej, gdy kończysz proces pisania i zaczynasz odbierać go jako słuchacz i wykonawca.

Jak zdefiniowałbyś sukces tego zbioru?

Zrobiliśmy ten album jako wstęp do Blessinga Offora. Oto Blessing Offor – pianista, piosenkarz, autor piosenek. Oto partia utworów, które obejmują wszystkie jego aspekty – osoby uduchowionej i wierzącej, marzyciela, optymisty. Sukcesem dla mnie jest to, by po tych sześciu utworach słuchacz chciał więcej.

Kto lub co obecnie dostarcza ci inspiracji, muzycznie lub duchowo?

Przez jakiś czas mieszkałem w Nowym Jorku, dlatego jestem wielkim fanem Tima Kellera. Bardzo inspirujące jest samo patrzenie, jak ktoś żyje tym, co głosi,. Na głębokim poziomie, jestem zakręcony na punkcie tego faceta. Mam wszystkie jego książki. Muzycznie, jestem wielkim fanem New Music Friday Spotify’a. Lubię wiedzieć, że to, co robię, jest konkurencyjne na obszarze muzyki pop tak, jak bym chciał, by było. Lubię badać rynek i upewniać się, że robimy to, co zapełnia tę przestrzeń, bez względu na to, co robi lub czego nie robi CCM.

Jako że twój minialbum jest wstępem do Blessinga, czym próbujesz się podzielić i jak to się wyraża w tych utworach?

Zawsze się waham, gdy ludzie mi mówią, jak wiele poznałem i przez ile przeszedłem. Nie wiem, czy mądrość jest czymś, za co przypisuję sobie zasługę, ale wiem, że istnieje płytkie szczęście i głęboka radość. Jestem w głębokiej radości, co nie zawsze znaczy, że jest wspaniale i kapitalnie, ale to znaczy, że cokolwiek się dzieje, pod spodem jest spokój. Dlatego gdy ktoś słucha tego albumu i czuje spokój głębokiej radości, to się z tego cieszę.

Jako osoba pragnąca skupiać się na muzyce jako całości i ograniczająca podziały na gatunki i ścieżki, ciekawi mnie, jak widzisz współpracę, gdy ludzie schodzą się, by razem pracować nad muzyką?

Współpraca to jedna z moich ulubionych koncepcji. Dorastałem w Connecticut. Miałem wybór między pójściem do Berklee College of Music lub Belmont. Wybrałem Belmont, bo było dalej od miejsca, w którym się wychowałem i nie mogłem łatwo dostać się stamtąd do domu. Jako stypendysta zostałem tam tylko chwilę, po czym pojechałem do Nashville, bo nikt mnie tu nie znał i chciałem czegoś innego. Czuję, że kierunkowo zawsze dążyłem do czegoś innego, bo wszyscy, na których się wzorowałem, mieli zdolność przekraczania i mieszania gatunków – życia w przestrzeni, w której bycie sobą jest w porządku. Lionel Ritchie zrobił płytę country. Bob Dylan zrobił płytę country. Jest tak cienka linia, gdy zaczynasz mówić o gatunkach i bierzesz się do pracy z Chrisem [Tomlinem]; gdy piszesz piosenkę, o której śpiewał Tyler Hubbard, i gdy piszesz utwory z Natalie Hemby, żyjąc w przestrzeni country i pozwalając by cię przeniknęła – to dosłownie właśnie to, czego szukałem. Mogłem pojechać do Los Angeles lub Nowego Jorku i w obydwu tych miejscach byłoby mnóstwo mnie, ale chciałem być gdzieś, gdzie byłbym zmuszony do nauki nowych rzeczy, i gdzie mógłbym zaprezentować społeczności coś, co jest trochę inne. Współpraca jest samą istotą rzeczy. Mieszanie i „zapylanie krzyżowe” jest tym, co kocham.

Czego najbardziej oczekujesz w 2022 roku?

Chcę podkreślić „oczekujesz” – to wspaniałe słowo! Minialbum i inne nadchodzące projekty są naprawdę ekscytujące. Ale bardziej niż czegokolwiek, nie mogę się doczekać bycia znowu w trasie. Jestem siódemką [w Enneagramie], dlatego najlepiej służy mi bycie wśród ludzi. Kilka tygodni temu byliśmy w Teksasie i słyszę, że szykuje się podróż do Miami i Los Angeles, więc mówię mojemu zespołowi, że im więcej mogą mnie wysłać w trasę, tym bardziej będę szczęśliwy.

Autor: Jessie Clarks

Źródło: The Christian Beat

Inne: Jordan St. Cyr i jego debiutancka płyta

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button