PrześladowaniaZe świata

Bangladesz: Powrót do domu oznacza śmierć

Mieszkańcy wioski w pobliżu Dhaki grożą chrześcijanom

Zdjęcie symboliczne: Chrześcijanie spotykają się na modlitwie (zdjęcie symboliczne)

Czasami pozornie nieistotne wydarzenie działa jak iskra, która wywołuje nagłą eksplozję. Tego właśnie doświadczyli w ubiegłym tygodniu chrześcijanie z wioski położonej niedaleko Dhaki. W ich wiosce zapanował ogromny chaos i doszło do aktów przemocy. Dwóch chrześcijan ukrywa się i boi wrócić do domu, pozostali chrześcijanie boją się tego, co jeszcze może się wydarzyć.

Wybuch wrogości wobec chrześcijan

Zaczęło się o pozornie zwykłego wydarzenia. 22 lutego Aktar Hosen udał się do chrześcijańskiej szkoły z internatem, aby zapisać swojego syna Mahina na kolejny rok szkolny. Aktar należy do małej grupy chrześcijan z wioski w dystrykcie Tangail, na północny zachód od Dhaki, którzy w przeszłości byli  muzułmanami. Kiedy ojciec Aktara dowiedział się, że jego wnuk ma uczęszczać do chrześcijańskiej szkoły z internatem, wywołało to gniew i oburzenie, najpierw u niego, a wkrótce także u dalszej rodziny. Wieść o tym rozniosła się po okolicy i doprowadziła do tego, że około stu muzułmańskich mieszkańców zgromadziło się, żeby zaprotestować.  Zaatakowali Aktara, pobili go, a następnie zamknęli w jego własnym domu.

Rozwścieczony tłum zaczął szukać w wiosce innych chrześcijan. Niektórych z nich pytano o to, dlaczego zostali chrześcijanami. Próbowano ich zmusić do wyrzeczenia się wiary w Jezusa i do ujawnienia nazwisk innych chrześcijan. Muzułmańscy mieszkańcy wsi skupili się szczególnie na Abdulu Hai (55 lat) i Rejaul (40 lat), dwóch liderach lokalnego kościoła, którzy wielokrotnie wcześniej wspierali Aktara.

„Boimy się o swoje życie”

Gdy Abdul i Rejaul dowiedzieli się, że mieszkańcy wioski ich szukają, uciekli i ukryli się. Pracownicy Open Doors skontaktowali się z nimi, aby im pomóc i dowiedzieć się więcej o tym, co dzieje się z chrześcijanami w ich wiosce. „Mieszkańcy wioski szukają chrześcijan, biją ich i zabierają im wszystkie materiały chrześcijańskie, zwłaszcza Biblię” – powiedział Abdul. „Dzwonią do nas i grożą, że jeśli wrócimy do domu, to nas zabiją. Ogłosili we wsi, że znajdą nas, gdziekolwiek się ukrywamy, i postawią przed sądem [chodzi o nieformalny sąd polubowny, który często zbiera się w meczecie – red]”.

Abdul obawia się, że jego dom zostanie splądrowany i zniszczony, ponieważ nie ma nikogo, kto mógłby go ochronić. „Opuściłem dom, aby ratować swoje życie. Gdybyśmy nie uciekli, mogliby nas zabić. Grożą nam śmiercią. Nie mamy jak ochronić naszych domów i dobytku?” – powiedział. Rejaul dodał: „Nie wiemy, co się z nami stanie. Moja mama ma 65 lat i jest teraz sama. Nie wiem, czy ma co jeść”.

O zdarzeniu poinformowano policję, która zgodziła się przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie. Na razie jednak nie podjęto żadnych działań. Lokalny partner organizacji Open Doors odwiedził wioskę i rozmawiał z mieszkańcami. Jednak ze względu na bardzo napiętą sytuację szybko opuścił wioskę. Mówi: „Wśród mieszkańców wsi jest wiele gniewu wobec chrześcijan. Czekają tylko na odnalezienie Abdula i Rejaula. Nie chcą chrześcijan w swojej wiosce”.

Prosimy, módl się za chrześcijan w tej wiosce:

  • Módl się, aby atmosfera gniewu uspokoiła się, aby Rejaul i Abul mogli powrócić do domów.
  • Módl się, aby Aktar i inni chrześcijanie nie zwątpili, ale by trwali w wierze.
  • Módl się, aby potrafili przebaczyć swoim prześladowcom.
  • Módl się, aby nie dochodziło do kolejnych ataków na chrześcijan.
  • Módl się, aby Kościół nadal odważnie podążał za Jezusem i aby inni mieszkańcy wioski chcieli dowiedzieć się więcej o Jezusie Chrystusie.

Za Open Doors Polska

Inne: Bangladesz: porzuć Jezusa albo rodzina porzuci ciebie

pokaż więcej

Podobne wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button