Zmarł: Ron Kenoly, wokalista i lider uwielbienia
Ron Kenoly, pionier współczesnej muzyki uwielbieniowej, zmarł 3 lutego 2026 r. w wieku 81 lat. Pozostawił żonę Dianę oraz trzech synów.
W książce The Priority of Praise (2008) pisał, że lider uwielbienia jest „tym, który prowadzi ludzi w Bożej obecności”. W latach 90. jako jeden z pierwszych rozpoznawalnych artystów związanych z Integrity Music odmienił brzmienie muzyki uwielbieniowej. Łączył gospel z rytmami afrokaribskimi, a jego energetyczne prowadzenie i umiejętność angażowania zgromadzeń przyniosły mu międzynarodową popularność.
Album Lift Him Up (1992) z utworem „Ancient of Days” stał się przełomem – sprzedał się w ponad 450 tys. egzemplarzy i przez 70 tygodni utrzymywał się na liście Billboardu. Kenoly koncertował w 123 krajach, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Nigerii i Ghanie, otwierając muzykę uwielbieniową na nowe style i rynki. Był jednym z pierwszych artystów tego nurtu, których wizerunek pojawił się na okładce płyty.
Podkreślał, że prawdziwe uwielbienie nie polega na popisach wokalnych czy efektownej aranżacji: „Bóg ceni nasze talenty, ale patrzy przede wszystkim na serce”.
Urodził się w 1944 r. w Coffeyville w Kansas. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Sił Powietrznych USA, gdzie występował w zespole popowym. W latach 70. próbował kariery w przemyśle muzycznym pod pseudonimem Ron Keith, jednak bez większego przełomu. Kryzys małżeński i duchowe nawrócenie żony w 1975 r. stały się dla niego momentem zwrotnym. „Oddałem Bogu swoje marzenia i talenty” – wspominał.
Porzucił występy klubowe, podjął studia muzyczne i pracę nauczyciela śpiewu. W 1985 r. został liderem uwielbienia w Jubilee Christian Center w San Jose. Cztery lata później podpisał kontrakt z Integrity Music. Jego debiutancki album dla wytwórni, Jesus Is Alive (1991), sprzedał się w 400 tys. egzemplarzy.
Lift Him Up nagrano jako skromną rejestrację nabożeństwa na żywo, z udziałem uznanych muzyków, m.in. perkusisty Chestera Thompsona i perkusjonisty Alexa Acuñy. Sukces płyty uczynił Kenoly’ego jedną z najważniejszych postaci światowego uwielbienia i pokazał, że publiczność jest otwarta na międzykulturowe brzmienia.
Był jednym z pierwszych czarnoskórych liderów uwielbienia promowanych na szerokim rynku chrześcijańskim, a nie wyłącznie w nurcie gospel. Świadomie tworzył muzykę dla wieloetnicznej wspólnoty. „Uwielbienie nie ma koloru ani granic” – podkreślał.
Wielu artystów wskazuje go jako inspirację. Israel Houghton przyznał, że widok Kenoly’ego prowadzącego wielokulturowe zgromadzenia „dał mu odwagę, by pozostać sobą”. Brytyjski wokalista Muyiwa Olarewaju ocenił, że bez jego dziedzictwa nie byłoby dzisiejszych projektów, takich jak Maverick City Music.
Do końca życia pozostawał aktywny – nagrywał, koncertował i pisał nowe utwory. W styczniu 2026 r. prowadził uwielbienie w Dżakarcie, a nad nowymi aranżacjami pracował jeszcze w tygodniu swojej śmierci. Współpracownicy zapamiętali go jako człowieka autentycznego, pokornego i wiernego swojemu powołaniu.
Źródło opr.: Christianity Today

